Wrócił z rosyjskiej niewoli trzy lata po swoim pogrzebie

nazar
Wymiana jeńców pomiędzy Ukrainą i Rosją. Nagranie z 19 marca 2025 roku
Źródło: Reuters
Nazar Daletski został uznany za zmarłego. Miał zginąć po tym, jak konwój samochodów, którym miał jechać, został ostrzelany w obwodzie donieckim. W rzeczywistości przebywał w rosyjskiej niewoli.

Sprawę ukraińskiego żołnierza opisał brytyjski "The Guardian". Nazar Daletski w lutym 2022 roku, po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, zgłosił się na ochotnika do miejscowej jednostki wojskowej. 

W Wielkanoc opuścił Wielki Doroszów i wyruszył na front do Donbasu. Codziennie dzwonił do matki z krótkim meldunkiem, że żyje. W kolejnych dniach mówił, że ​​sytuacja robi się napięta. Dwa tygodnie po Wielkanocy nie zadzwonił o zwykłej porze, a dopiero około północy. W słuchawce pani Natalia nie usłyszała syna, a inny męski głos mówiący: "Twój syn został wzięty do niewoli".

Miał zginąć pod Donieckiem

Matka różnymi kanałami próbowała ustalić, gdzie przebywa jej syn. Bezskutecznie. Aż w maju 2023 roku, odebrała telefon od urzędniczki z Charkowa, że jej syn nie żyje. Jak przekazała, zginął we wrześniu 2022 roku, w swoje 44. urodziny. Miał nie przeżyć ataku na konwój samochodów w obwodzie donieckim. Jak wobec informacji o trafieniu do niewoli miał trafić do konwoju? Tego nikt nie potrafił jej powiedzieć. Matkę przekonywano, że DNA jednoznacznie wskazuje, że to jej syn.

Był pogrzeb, dostał pośmiertne odznaczenie

Jego szczątki ściągnięto do Wielkiego Doroszowa. Były przeniesione w dwóch workach, które w trumnie nakryto mundurem wojskowym. Natalia włożyła do środka rzeczy Nazara. - Włożyłam do niego dres, elegancką kurtkę i ładne buty… i dałam mu coś do jedzenia. Myślałam, że ten biedny chłopiec był więziony, pewnie był głodny. Włożyłam ciasteczka, czekoladki i takie tam – opowiedziała kobieta dziennikarzowi "Guardiana".

Po pogrzebie rozdała ubrania i rzeczy osobiste po synu jego przyjaciołom i krewnym. Rok później, w maju 2024 roku, otrzymała dokument podpisany przez dowódcę armii ukraińskiej Ołeksandra Syrksyja, przyznający Nazarowi pośmiertne odznaczenie wojskowe.

Widzieli go żywego

We wrześniu 2025 roku Natalię odwiedziła siostrzenica. Poprosiła ją, by usiadła i przygotowała się na wieści. Powiedziała, że ​​dwóch jeńców wojennych wróciło z Rosji i oboje twierdzili, że widzieli Nazara żywego w zeszłym roku. - Płakałam z radości, krzyczałam, ale myślałam, że dopóki nie usłyszę jego głosu, nie uwierzę - powiedziała "Guardianowi".

Na początku roku potwierdziło jej to ukraińskie centrum koordynacyjne do spraw jeńców wojennych. W lutym poinformowano kobietę, że jej syn ma zostać włączony do wymiany. Kolejnego dnia, już po przekroczeniu granicy rosyjsko-ukraińskiej, odebrała telefon od syna.

Nagrano jego rozmowę z matką

Rozmowę matki z synem zarejestrowano na pełnym emocji nagraniu. - Boże, jak długo na ciebie czekałam, moje drogie dziecko – powiedziała, z mieszaniną szoku i radości. - Masz ręce, nogi? Wszystko na swoim miejscu? - pytała.

Nazar nie miał pojęcia, że ​​jego rodzina przez ostatnie trzy lata myślała, że ​​nie żyje. Gdy wolontariusze, którzy spotkali go po wyjściu z autobusu, próbowali wyjaśnić mu sytuację, zrozumiał, że to jego matka zmarła, gdy był w niewoli.

Meżczyzna nadal nie spotkał się z matką. Przebywa obecnie w ośrodku rehabilitacyjnym w innym regionie Ukrainy. Rozmawiają ze sobą przez telefon przynajmniej raz dziennie. Mężczyzna nie wspomina o tym, co wydarzyło się w więzieniu.

Jak dotąd nie ustalono, czyje szczątki pochowano w trumnie, w której miał znajdować się Nazar. Ciało żołnierza zostało ekshumowane i wysłane do laboratorium do powtórnych badań.

OGLĄDAJ: Ukraina: wróg ukryty w lesie
pc

Ukraina: wróg ukryty w lesie

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: