Berlin jak twierdza. Niemiecka stolica czeka na amerykańskiego prezydenta. Jego przyjazd mobilizuje służby, ale generuje też wspomnienia i porównania. Dokładnie pół wieku temu pod Bramą Brandenburską prezydent Kennedy mówił, że i on jest berlińczykiem. Wymowa tamtej deklaracji była prawdziwie historyczna. Czy teraz mogą paść podobnie historyczne słowa?