Nie ma już śladu po katowaniu

Drugie życie Czarnego
Drugie życie Czarnego
Źródło: TVN24

Wtorek, 28 października Nagrany z ukrycia film, jak właściciel katuje swego bezbronnego psa nie pozostawiał nikogo obojętnym. Dzięki interwencji TVN24 los bitego owczarka się odmienił. Mężczyzna usłyszał zarzuty, a zwierzę trafiło w dobre ręce i w końcu czuje się bezpiecznie.

Choć domu jeszcze nie znalazł, to w pogotowiu i straży dla zwierząt Czarny znalazł już prawdziwych przyjaciół. W poznańskim pogotowiu dla zwierząt wraca do zdrowia, na jego ciele nie ma już śladów po biciu.

Czuje się już znakomicie

- Czarny czuje się znakomicie. (...) Biega, szczeka na wszystko, co się rusza, szaleje za ludźmi i innymi psami. Boję się, że gdybyśmy go spuścili ze smyczy to mógłby nie wrócić, a musimy go strzec jak oka w głowie - mówi Grzegorz Bielawski z pogotowia dla zwierząt.

Wychodził do pracy - tłukł. Wracał - tłukł. W jednej z podwarszawskich.

O losie psa zdecyduje sąd

Czarny musi bowiem zostać w pogotowiu dla zwierząt do momentu, kiedy jego oprawca stanie przed sądem. I to właśnie sąd będzie musiał zdecydować, co dalej z psem, bo jak się okazało jego właścicielem jest konkubina mężczyzny, który psa katował. Opiekunowie psa z pogotowia mają nadzieję, że sąd wyda pozytywną decyzję i pies będzie mógł trafić do nowych właścicieli. A chętnych, by go adoptować jest bardzo wielu.

Czytaj także: