W szale radości stratowali fotoreportera. Ten nie przestał pstrykać

Nawałka: mieliśmy duże oczekiwania
Nawałka: mieliśmy duże oczekiwania
Źródło: tvn24

Radość była wielka, nie ma się czemu dziwić. Po decydującym golu, dającym finał mundialu, chorwaccy piłkarze rzucali się na siebie jeden po drugim. W samym środku tego szaleństwa znalazł się jeden z fotoreporterów.

Moskwa, Łużniki, 109. minuta półfinałowego meczu Chorwacji z Anglią. Mario Mandżukić trafił na 2:1 i wprawił swoją ekipę i kibiców w ekstazę. Cała drużyna ruszyła w euforii pod trybunę zajmowaną przez fanów znad Adriatyku. Szał.

Powalony i uśmiechnięty

Mandżukić i spółka z tej radości zapomnieli o bożym świecie. Piłkarze rzucali się na siebie jeden po drugim, zupełnie nie widząc, że tratują fotoreportera z Salwadoru, na co dzień pracującego dla meksykańskiego oddziału agencji AFP Yuriego Corteza. A on, przygniatany coraz większym ciężarem, ani na moment nie spuścił palca ze spustu migawki. Jakby wiedział, że dzieją się rzeczy historyczne, że pojawiła się szansa na ujęcia, których nie będzie miał nikt inny. I pstrykał.

- To był moment, w którym robiłem zdjęcie i nagle wyrośli przede mną, zaczęli się cieszyć. Wtedy poczułem, że krzesło się wywróciło, ale ponieważ miałem już aparat z obiektywem, to dalej robiłem zdjęcia. Pstrykałem, gdy leżeli na mnie. Na początku nie zdawali sobie sprawy, kim jestem, dopiero później zorientowali się, że mogli zrobić mi krzywdę - mówił na gorąco cały czas uśmiechnięty Cortez.

On nie miał do nikogo żalu.

Buziak na koniec

Chorwaci w końcu się z tego amoku obudzili i ruszyli z pomocą rozłożonemu na łopatki, ale rozbawionemu, fotoreporterowi.

- Zapytali mnie, czy ze mną wszystko w porządku - relacjonował.

Pomocną dłoń wyciągnął chorwacki bohater Mandżukić. To on stawiał Salwadorczyka na nogi. Był jeszcze czuły uścisk od Ivana Rakiticia, a nawet buziak od Domagoja Vidy.

Chorwacja wygrała 2:1. W niedzielę finał z Francją.

Autor: pqv/twis / Źródło: sport.tvn24.pl

Czytaj także: