Premium

Zamiast "nadrabiania". Czym naprawdę powinniśmy się zająć, gdy wrócimy do szkoły

"A" jak akceptacja, "b" jak bliskość, "c" jak ciekawość, a dalej? - Na pewno nie "n" jak "nadrabianie" - mówią nam uczniowie, rodzice i nauczyciele. Z ich propozycji słów ważnych w edukacji stworzyliśmy alfabet szkolnych priorytetów dla ministra Przemysława Czarnka. Wszyscy uczniowie mają wrócić do stacjonarnej nauki 29 maja.

- My jesteśmy w Polsce, mówimy po polsku, myślimy po polsku i mówimy o tym, że musimy nadrabiać zaległości, które na pewno powstały w toku nauki zdalnej - mówił w połowie kwietnia w programie “Jeden na jeden” w TVN24 minister edukacji Przemysław Czarnek. Dziennikarka pytała go, czy nie uważa, że wzorem innych państw, nie powinniśmy również w Polsce odpuścić sobie szkolne "nadrabianie", bo ta perspektywa dodatkowo stresuje i tak już straumatyzowanych uczniów.

O tym, że "nadrabianie" to nie najlepszy pomysł mówią na przykład brytyjscy psychologowie. Dr Dan O'Hare z Brytyjskiego Towarzystwa Psychologicznego zwraca uwagę, że to całkowicie zrozumiałe obawiać się, iż dzieci "tracą wiele aspektów formalnej edukacji”. Ale ostrzega przed stawianiem im oczekiwań za wysoko. - Przekonanie, że dzieci muszą nadrobić zaległości w szkole czy, że mają zaległości w szkole z powodu pandemii, wzmacnia poczucie, że mają tylko jedną szansę na edukację i stawia je pod jeszcze większą presją, aby osiągały wyniki w nauce, A przecież dopiero co musiały sobie radzić z wielkim wyzwaniem zdalnej edukacji i bezprecedensowym czasem dla wszystkich - mówił O'Hare.

I radził: "Dzieci będą potrzebowały przestrzeni, aby porozmawiać o swoich doświadczeniach i natychmiast 'nadrobią' wszelkie luki".

W Irlandii Północnej powstały wytyczne dla nauczycieli. Odradza się im na przykład używania słów takich jak: "catch-up" (nadrabianie). Bo po pandemii dzieci będą potrzebowały czasu, "by pomyśleć o innych rzeczach". Irlandzkim pedagogom przypominano: "Mówienie o nadrabianiu zaległości, może wywierać na dzieci niepotrzebną presję i wywoływać niepokój". I że, "luki w materiale same w sobie prawdopodobnie nie będą stanowić długoterminowego problemu dla uczniów". Wypełnią się z czasem. Nie trzeba o nich ciągle rozmawiać.

To co będzie problemem? Relacje.

Dlatego irlandzkie wytyczne mówią, że szkoły muszą wspierać dzieci w "ponownym nawiązywaniu kontaktów społecznych, budowaniu pozytywnych relacji i entuzjastycznym zaangażowaniu w naukę". Po powrocie do stacjonarnych lekcji (ten proces rozpoczął się tam już 8 marca), nauczyciele mogą swobodnie dostosować program nauczania do potrzeb i zainteresowań uczniów.

Minister Czarnek odrobinę zmienił narrację i też już mówi o "relacjach". Tylko, że nie przygotował żadnych dokumentów, które miałyby pracę szkół wspomóc, nie skierował odezwy do nauczycieli. Za to 29 kwietnia pytany przez dziennikarzy, co powiedziałby tysiącom uczniów, którzy obawiają się powrotu do szkoły odparł: - Zaapeluję młodzieżowo: "take it easy".

Minister Czarnek do uczniów: Take it easyTVN24

- Stres to jest coś, co towarzyszy człowiekowi w życiu, ale nie należy tego stresu wyolbrzymiać. Wracamy do obowiązków. Spokojnie, stopniowo. Zaapelowałem, żeby skupić się głownie na odbudowywaniu wspólnoty, relacji, ale temu towarzyszą też standardowe wymagania szkolne. Obowiązki to nie stres. Dlatego cieszę się, że wracamy - dodawał.

15 maja dla wszystkich uczniów od czwartej klasy w górę ma rozpocząć się nauka hybrydowa, a od 29 maja wszyscy mają wrócić na stacjonarne lekcje.

My poprosiliśmy uczniów, rodziców, nauczycieli i edukatorów, by pomogli nam stworzyć alfabet dla ministra edukacji i nauki. To pojęcia, które wyznaczają priorytety edukacyjne na te ostatnie przedwakacyjne tygodnie. Co może być ważniejsze od nadrabiania, a jeśli coś rzeczywiście nadrabiać to właściwie co?

Zamiast "nadrabiania". Czym naprawdę powinniśmy się zająć, gdy wrócimy do szkoły (Ilustracja: Antonina Długosińska)Ilustracja: Antonina Długosińska

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo