Premium

"Przecież głuchy nie może prowadzić tak dużego auta". Serio?

Zdjęcie: TVN24

Cisza otacza ich od urodzenia. Nie słyszą zbyt wysokich obrotów silnika, ale wyczuwają drgania fotela. Nie słyszą sygnałów karetki, ale wcześniej niż ktokolwiek inny dostrzegają, że trzeba ustąpić jej drogi. - Podręcznikowi kierowcy - mówi ich instruktor.

Andrzej i Darek nie słyszą i nie mówią od zawsze. Ale to nie znaczy, że nie mają nic do powiedzenia. Właściwie nie dają mi dojść do słowa. Opowiadają o swojej pracy, o tym, co musieli zrobić, by dojść do miejsca, w którym są dzisiaj. Marta Jaroń, tłumacz języka migowego, jest ich głosem. Dzięki niej znacznie lepiej rozumiem emocje, które towarzyszą moim rozmówcom.

Obaj pochodzą z Lubelszczyzny. Andrzej ma 49 lat, Darek jest o trzy lata młodszy. Podobne doświadczenia i splot wydarzeń spowodowały, że zostali dobrymi kolegami. A od pewnego czasu pracują razem w tej samej firmie transportowej. Są kierowcami tirów.

ZOBACZ REPORTAŻ O GŁUCHYCH KIEROWCACH TIRÓW W TVN24 GO >>>

Mógł tylko rysować

- To była moja pasja, moje marzenie - mówi Andrzej. - Obserwowałem rolników, podobały mi się ciągniki, obserwowałem też duże auta.

Przez lata mógł jedynie obserwować i rysować auta. Prawo zabraniało osobom głuchoniemym kierowania ciężarówkami, lekarze nie mogli więc wydawać im badań potwierdzających, że są zdolni do zdobycia uprawnień kierowców. W 2018 roku znowelizowano jednak prawo. - Jak tylko dowiedziałem się o zmianie przepisów, od razu zgłosiłem się na kurs prawa jazdy - opowiada.

Andrzej, kierowca tiraTVN24

Do zmiany przepisów przyczyniły się między innymi manifestacje i walka o prawa osób głuchych. Jedna z nich odbyła się w Warszawie w 2014 roku. Wzięło w niej udział kilka tysięcy osób. Protestujący zwracali uwagę, że osoby głuche w Polsce nadal są dyskryminowane, mają wiele problemów komunikacyjnych, a także trudności na rynku pracy.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo