Premium

Nie żałowaliście nauczycieli? Możecie zacząć sami żałować

Zdjęcie: Marcin Obara/PAP

Minister Przemysław Czarnek chce, by nauczyciele pracowali dłużej. Obiecuje też, że wtedy zarobią więcej. Oni opowiedzieli nam, dlaczego to powinno martwić rodziców uczniów. A nawet tych, którzy nie mają dzieci w szkole.

Oto on - licealny polonista. Po latach albo dziękujemy mu za rozkochanie w literaturze i umiejętność wyrażania opinii, albo wręcz przeciwnie - przeklinamy za zabicie ciekawości i odwagi do zadawania pytań. Jak pracuje? Po reformie edukacji jego jedna klasa ma cztery godziny języka polskiego w tygodniu. Nasz polonista, żeby mieć pełen etat w liceum, musi uczyć tygodniowo przez 18 godzin. To tak zwane pensum, które zwiększyć chce minister Czarnek.

Przeliczmy: 18 bez reszty nie dzieli się przez cztery. Etatowy polonista dostaje więc zwykle od dyrektora szkoły nie cztery (i 16 godzin), a pięć klas i 20 lekcji. Dwie z nich wynikają zazwyczaj z uśrednienia. Co to takiego? Jeśli nauczyciel uczy klasy maturalne, które kończą edukację w kwietniu - w maju i czerwcu nie dostaje za nie wynagrodzenia. Musi więc od września do kwietnia pracować więcej, aby średnio uzyskać przynajmniej 18 godzin przy tablicy. Dla tych, którzy klas maturalnych nie mają, to będą tzw. godziny ponadwymiarowe (szkolny odpowiednik nadgodzin) i z tego powodu będą nawet nieco lepiej opłacone.

I w tym miejscu zapewne, drodzy czytelnicy, dzielicie się na dwie grupy.

Pierwsza zakrzyknie: "Cztery godziny dziennie w szkole, kawusia na przerwach, przed obiadem do domu, a do tego jeszcze ferie i dwa miesiące wakacji! Ja muszę siedzieć osiem godzin w biurze i jeszcze zabieram pracę do domu".

Grupa druga raczej westchnie. I może nawet stanie jej przed oczami obraz nauczyciela, zgarbionego przy bladym świetle nocnej lampki, przy stercie uczniowskich wypracowań. Ci pomyślą nawet: "Stanie w klasie przy tablicy to dopiero początek nauczycielskiej pracy. Ja tam im nie zazdroszczę, trochę nawet współczuję".

Bez względu na to, w której grupie państwo są, postaram się z pomocą nauczycieli opowiedzieć wam, dlaczego powinno was obchodzić to, co planuje minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

"Mamy jeszcze rozbieżności"

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo