Premium

"Tak wyglądają normalne ciała". Tak to się robi w Danii

Zdjęcie: Fot. Theis Mortensen

Kobiece i męskie. Młodsze i starsze. Szczupłe i grube. Jędrne i obwisłe. Z cellulitem, rozstępami. Całe w tatuażach i bez nich. W tym formacie telewizyjnym jest miejsce dla każdego ciała. Ma być demokratycznie i różnorodnie. Tak jak w życiu. A nie tak jak w mediach społecznościowych, w reklamach albo na rozkładówkach kolorowych magazynów. Bo w "Ultra Strips Down" nie chodzi o perfekcję, ale o rzeczywistość.

- Tak wyglądają normalne ciała – mówi gospodarz programu Jannik Schow, zwracając się do publiczności. Na widowni siedzą uczniowie szkół ponadpodstawowych. I przed ekranami komputerów, bo program "Ultra Strips Down" (Całkowicie rozebrani) emitowany jest na platformie streamingowej duńskiej telewizji publicznej. Adresowany jest do dzieci w wieku 11-13 lat.

- Pamiętajcie, że nie możecie nic zrobić źle. Nie ma złych pytań – zachęca prowadzący program dzieciaki siedzące w studiu telewizyjnym.

Coś, co w innych krajach mogłoby wywołać kontrowersje, tu jest na porządku dziennym. Dania zaskakuje szczerością i otwartością w podejściu do tematów związanych z ciałem i intymnością. Tu nikogo nie dziwią tzw. sex weeki (tygodniowe zajęcia z edukacji seksualnej w duńskich szkołach podstawowych), bajki o mężczyźnie z długim penisem, który używa go jak trzeciej ręki, czy gra memory ze zdjęciami kobiecych genitaliów.

Czy taki kraj, z takim podejściem, ma jeszcze jakąś lekcję do odrobienia? Ma. I to nie jedną, jak mówią mi aktywistki feministyczne. Jedna stwierdziła wręcz, że edukacja seksualna w Danii jest nadal bardzo… tradycyjna. Co się dzieje, a co jeszcze Duńczycy muszą nadrobić?

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo