Ptasia grypa w Wielkopolsce. Służby utylizują 65 tysięcy kur niosek

Poznań

Aktualizacja:
Ptasia grypa w Wielkopolsce. Utylizacja kur tvn24
wideo 2/2

Specjalnie przygotowane i zabezpieczone auta, służby w białych skafandrach - w Topoli Osiedlu (województwo wielkopolskie) trwa utylizacja 65 tysięcy kur zarażonych wirusem ptasiej grypy. Truchła są przewożone w konwoju do zakładu, gdzie zostaną przerobione na mączkę.

Od samego rana w Topoli Osiedlu trwa utylizacja niosek, u których pod koniec roku wykryto wirusa ptasiej grypy. Zniszczone zostaną też wszystkie jaja, które zniosły.

Działania w gospodarstwie zaczęły się już o godzinie 7.

- Najpierw na miejscu pojawiły się firmy chemiczne, których zadaniem było przygotowanie kurnika do gazowania oraz drobiu - mówi Dariusz Hyhs, powiatowy lekarz weterynarii w Ostrowie Wielkopolskim.

Zagazowane ptactwo od godz. 16 jest ładowane do specjalnie przygotowanych i zabezpieczonych samochodów.

- Samochody są szczelnie zamknięte i zaplombowane. Poruszają się w konwoju po dwa-trzy auta. Są eskortowane przez policję aż do wytwórni w wielkopolskim Śmiełowie koło Piły. Tam zostaną przerobione na mączkę - tłumaczy Hyhs.

Powiatowy lekarz weterynarii podkreśla, że wszystkim zaangażowanym służbom zależy na tym, by jak najszybciej pozbyć się wszelkich ognisk wirusa. - Nie wiadomo jak długo potrwa wywożenie ptactwa. Jeśli nie uda się skończyć w sobotę to będziemy kończyć w niedzielę. Zależy nam na czasie. Im szybciej rozwiążemy tę kwestię tym mniejsze prawdopodobieństwo, że wirus się rozprzestrzeni. To ważne dla bezpieczeństwa hodowców. W pobliżu jest 30 ferm, najbliższa zaraz za rogiem. Wiemy, że hodowcy są zainteresowani naszymi działaniami, dlatego spotkałem się z nimi w piątek, dzisiaj pewnie też się to stanie - wskazuje Hyhs.

Służby wytyczyły obszar zapowietrzony - okręg o promieniu 3 km od ogniska choroby i zagrożony - co najmniej 10 km od ogniska ptasiej grypy. W tym pierwszym obowiązują restrykcyjne zasady dotyczące sprzedaży i transportu drobiu. Będzie on też poddawany dodatkowym badaniom. Konieczne jest też rozłożenie mat ochronnych.

Hyhs zapewnia, że wirus wykryty w gospodarstwie w Topoli Osiedlu jest szkodliwy tylko dla ptactwa, nie dla ludzi. - Konsultowałem się z profesorem Krzysztofem Śmietanką, który jest w Polsce autorytetem w kwestii ptasiej grypy. Zapewnił mnie, że z badań, które przeprowadzał wynika, że wirus nie jest szkodliwy dla ludzi - powiedział Hyhs.

- To znaczy, że można bezpiecznie spożywać gotowane i pieczone mięso? - dopytywali dziennikarze.

- Oczywiście - odpowiedział Hyhs.

Wykryte ogniska ptasiej grypy w Polsce Google Maps

"Wszystko zostanie zlikwidowane"

- Ptasia grypa powoduje problemy gospodarcze, ponieważ państwo musi pokryć koszty utylizacji, trzeba wypłacić rolnikom odszkodowania i wyznaczyć przeglądy zagrożonych ognisk - zwraca uwagę Andrzej Żarnecki, wojewódzki lekarz weterynarii w Poznaniu.

Dodaje, że kontrahenci zagraniczni, którzy kupowali polski drób, zrezygnują z umów. - A to są już straty liczone w milionach złotych – podkreślił Żarnecki.

Straty trudno oszacować Krzysztofowi Borowczykowi, właścicielowi kurników w wielkopolskiej Topoli Osiedlu. To w jego fermie wykryto ptasią grypę.

- Dla mojego gospodarstwa są to milionowe straty. Te kury miały jeszcze żyć i pracować. To jest potężny cios dla mnie i dla zwierząt. Gospodarstwo prowadzę od 23 lat i teraz wszystko zostanie zlikwidowane. Ferma jest bardzo dobrze zaopatrzona bioasekuracyjnie, jest to obiekt zamknięty, niedostępny dla obcych, więc nie wiem, dlaczego mnie to dotknęło. Domniemam, że to pogoda sprzyja wirusowi - mówił w piątek.

Padło 40 tysięcy indyków

Pod koniec ubiegłego roku ognisko ptasiej grypy wykryto też w trzech fermach indyków w gminie Uścimów (woj. lubelskie). Według najnowszych szacunków służb weterynaryjnych padło już ponad 40 tysięcy ptaków. W piątek poinformowano też o wykryciu czwartego ogniska. W rozporządzeniu wojewoda lubelski Lech Sprawka ograniczył transport drobiu w strefach zagrożonych wirusem. Teren występowania ognisk został zabezpieczony przez powiatowego lekarza weterynarii, policję oraz inne służby.

W miniony czwartek służby zaczęły usuwanie zagrożenia, a Prokuratura Rejonowa w Lubartowie wszczęła śledztwo.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa/ks/ran / Źródło: PAP/TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24