Szybowiec wystartował z aeroklubu w Przylepie pod Zieloną Górą. Do wypadku doszło po godzinie 15. Pilot po uderzeniu maszyny w korony drzew pozostał w kabinie. - Pilotem jest 26-letni Niemiec, szybowiec jest również niemiecki. Pilot przyjechał z grupą innych pilotów do aeroklubu w Przylepie, aby wykonywać loty. Mężczyzna był trzeźwy. Na szczęście o własnych siłach zszedł po drabinie na ziemię. Szybowiec został już ściągnięty i zabrany na teren aeroklubu - mówi Małgorzata Barska, oficer prasowy KMP Zielona Góra.
Na miejscu byli również policjanci, którzy będą wyjaśniać przyczyny zdarzenia.
"Takie drzewa nie zabijają"
Prawdopodobną przyczynę wypadku podaje Leon Kosiński z Aeroklubu Ziemi Lubuskiej i instruktor lotów.
- To zbada komisja, ale prawdopodobną przyczyną był silny opad deszczu pod koniec lotu, który pogorszył właściwości lotne szybowca na tyle, że wysokość jaką miał i jaka by mu starczyła na dolecenie do lotniska została skrócona. Dlatego wleciał w las - analizuje Kosiński.
- Takie drzewa nie zabijają, są jak szczotka. Gęste, do tego łamią się gałęzie, która amortyzują - wyjaśnił.
Szybowiec rozbił się w okolicach miejscowości Łężyca :
Mapy dostarcza Targeo.pl
Autor: kk//rzw / Źródło: TVN24 Poznań