Generał Maciej Jabłoński o eksplozji w Tarnawie-Kolonii. "Raczej mało prawdopodobne jest, że ta rakieta zabłądziła"
W nocy 30 lipca w pobliżu wsi Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim spadła rosyjska rakieta Ch-101. Była jednym z pocisków wystrzelonych tamtej nocy przez Rosję podczas ataku na Ukrainę.
- Mówimy tu o intencjonalnym wrogim działaniu w ramach działań podprogowych, w ramach, otwarcie mówiąc, wojny hybrydowej - powiedział w piątek w "Faktach po Faktach" w TVN24 generał dywizji Maciej Jabłoński, I Zastępca Dowódcy Operacyjnego rodzajów Sił Zbrojnych.
Rakieta zabłądziła? "Raczej jest to ewidentna eskalacja"
Dopytywany o to, czy to nie była "zbłąkana rakieta", czy celowo została wystrzelona w Polskę, wojskowy odpowiedział, że analizy są jeszcze prowadzone. - Nie chcę przed końcem procesu analitycznego definitywnie to stwierdzać - dodał.
- Raczej mało prawdopodobne jest, że ta rakieta zabłądziła. Raczej jest to ewidentna eskalacja - ocenił gen. Jabłoński. Jak mówił, Ch-101 to zaawansowana konstrukcyjnie rakieta, która przenosiła ładunek o masie 450 kilogramów.
Generał przekonywał, że można spodziewać się eskalacji ze strony Rosji, także oceniając ich program ćwiczeń wojskowych. Celem wystrzelenia rakiety w kierunku Polski mogło być sprawdzenie naszych możliwości rozpoznawania, dowodzenia i reagowania.
- Myśliwiec, który miał przechwycić tę rakietę, był na czas, był w tym miejscu. Rakieta uderzyła pionowo, zaprogramowana tak była, w ziemię. Gdyby nie uderzyła, interakcja byłaby, ten myśliwiec zestrzeliłby ją w bezpiecznym dystansie do krytycznej infrastruktury, do aglomeracji - opisał generał Jabłoński.
Generał tłumaczył, że czas na reakcję, kiedy rakieta leci z prędkością 900 kilometrów na godzinę, jest bardzo ograniczony. Na pytanie, czy zabrakło sekund, aby ją zestrzelić, odparł: - Prawdopodobnie, ponieważ ona wykonała manewr uderzenia w ziemię. Gdyby dalej podążała w kierunku jakiegoś celu, byłaby zestrzelona.