Premier Donald Tusk będzie dziś gościem programu "BezKitu" w TVN24 i TVN24+. Początek programu o godzinie 20.
Na briefingu po unijnym szczycie w Brukseli premier Donald Tusk przekazał, że docierają do niego informacje, "że PiS czy prezydent jednak rozważają, aby Polska wzięła udział w wojnie tam na Bliskim Wschodzie w jakiś sposób".
Szef rządu przypomniał, że Polska realizuje inne zadania w zakresie bezpieczeństwa. - Dźwigamy na naszych barkach jako Polacy poważny ciężar, poważną odpowiedzialność. To jest ochrona granicy wschodniej Polski, Europy, NATO i nie powinniśmy szukać nowych aktywności, ponieważ to zadanie jest dla nas absolutnie pierwszorzędne - podkreślił premier. Dodał, że liczy w tej kwestii na pełne zrozumienie polskich sojuszników, z którymi rozmawiał na ten temat w kuluarach Rady Europejskiej.
Tusk opublikował też w serwisie X wpis o podobnej wymowie. "Chodzą słuchy, że panowie Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński chcieliby, żeby Polska włączyła się w wojnę na Bliskim Wschodzie. Naszym zadaniem jest zabezpieczenie polskich granic, także morskich, które są również granicami NATO i Unii. Rozumieją to Polacy, rozumieją nasi sojusznicy" - napisał.
Tusk: ja się i tak na to nie zgodzę
Tusk zauważył, że wojna na Bliskim Wschodzie odwróciła częściowo uwagę USA i innych państw od sytuacji za wschodnią granicą naszego kraju. - Moim zadaniem jest, żeby cały świat był ciągle skoncentrowany na tym, co dzieje się w Ukrainie, bo to ma bezpośredni wpływ na nasze bezpieczeństwo - podkreślił.
Zaapelował także do "tych wszystkich, którzy myślą o Polsce jako uczestniku kolejnych dramatycznych (...) sytuacji", żeby tego nie robili. - Ja się i tak na to nie zgodzę - zaznaczył.
Rzecznik prezydenta komentuje
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz napisał w piątek po południu w serwisie X, że prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych "decyduje o użyciu polskiego wojska poza granicami Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów bądź Prezesa Rady Ministrów". Dodał, że taki wniosek, ani od premiera, ani od wicepremiera, szefa MON, "nie wpłynął".
O tym, że Polska nie wyśle swoich wojsk do Iranu, Tusk mówił już wcześniej, przed wtorkowym posiedzeniem rządu. Podkreślił wtedy między innymi, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie dotyczy bezpośrednio bezpieczeństwa naszego kraju.
- Polska ma inne zadania w ramach NATO. Dotyczy to zarówno naszych sił lądowych, powietrznych, jak i morskich, które są ciągle, powiedziałbym, w budowie. To, co mamy w dyspozycji, jeśli chodzi o morze, musi służyć bezpieczeństwu Bałtyku. I to nasi sojusznicy, w tym Amerykanie, bardzo dobrze rozumieją - tłumaczył wtedy premier.
"Mamy się czym zajmować tu, obok nas"
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" w ubiegłym tygodniu wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski mówił podobnie. "Mamy w tej chwili wojnę u granic, agresywną Rosję z imperialną ideologią państwową, która wysyła drony w naszą przestrzeń powietrzną. Mamy się czym zajmować tu, obok nas" - podkreślił wtedy szef resortu dyplomacji.
Z kolei we wtorek w Brukseli Sikorski powiedział, że jeżeli do NATO wpłynie wniosek, by dyskutować o ochronie cieśniny Ormuz, "to z uwagi na szacunek i sympatię dla naszego amerykańskiego sojusznika będziemy to rozważać". Zaznaczył jednak, że prezydent Karol Nawrocki wykluczył udział Wojska Polskiego w takiej operacji.
Wojna na Bliskim Wschodzie
USA i Izrael od 28 lutego bombardują Iran, który w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w cele cywilne. Iran zablokował też, w reakcji na ataki, cieśninę Ormuz, kluczowy dla handlu ropą szlak, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen surowca na rynkach światowych.
Prezydent USA Donald Trump ponowił w niedzielę wezwanie, by inne państwa dołączyły do operacji mającej na celu udrożnienie blokowanej przez Iran cieśniny Ormuz.
Opracował Kuba Koprzywa /akw, lulu
Źródło: PAP, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24