- Mamy miejskie dziki. Rozmawialiśmy nawet z dyrekcją Kampinoskiego Parku Narodowego, z którym graniczymy, mając nadzieję, że dziki przychodzą z tego Kampinosu. Okazuje się, że już od bardzo dawna one nie przychodzą do nas. One u nas już mieszkają - powiedział Pietruczuk, zapytany o problem z tymi zwierzętami w mieście. Jak dodał, 30 procent dzielnicy to lasy i parki. Są jednak setki hektarów, gdzie mieszkańcy nie wchodzą i dziki mają tam swoje legowiska.
Zdaniem burmistrza Bielan zwierzęta te mają bardzo łatwy dostęp do pożywienia w mieście. Dodał, że ostatnio widział je kilka dni temu na ulicy Żeromskiego, zaznaczając, że to jedna z większych ulic w Warszawie. Z kolei na osiedlach leśnych trudno już nie spotkać tego zwierzęcia. - Niestety też są już dokarmiane przez mieszkańców, którzy wyrzucają jedzenie. Wychodzą z założenia, że robią dobrze, a niestety robią bardzo źle, bo te dziki wchodzą coraz głębiej w tereny miasta. I też drugi problem, że miasto się rozlewa. Warszawa się rozlewa na tereny powiatów podwarszawskich. Tam coraz więcej się buduje i tak naprawdę zabieramy miejsce tym dzikim zwierzętom - ocenił burmistrz Bielan.
Ataki na ludzi to "marginalna kwestia"
Dr Robert Maślak, zoolog i biolog z Uniwersytetu Wrocławskiego i Koalicji "Niech żyją", odpowiadał z kolei na pytanie, co robić z miejskimi dzikami, które pojawiają się na torowiskach, w parkach i w centrach. Jego zdaniem wierszyk Jana Brzechwy "Dzik" zrobił wiele złego, bo dzik wcale nie jest taki zły.
- Przeanalizowałem wypadki z ostatnich kilkunastu lat i nie znalazłem ataku, który skończyłby się śmiercią. Owszem, kilka przypadków było, które skończyły się pobytem w szpitalu, ale to jednak zupełnie marginalna kwestia, bo każdego dnia mamy około 100 pogryzień przez psy w całej Polsce - stwierdził specjalista.
Zdaniem doktora Maślaka są różne modele. Pierwszy zakłada polowania, które jego zdaniem mają "ogromne wady". - Nie chodzi tylko o sprzeciw wielu osób, którym to się nie podoba, ale także kwestie bezpieczeństwa mieszkańców - wskazał.
Drugim modelem według specjalisty jest podejście systemowe. - To znaczy każde miasto ma swoją specyfikę. I takim najlepszym przykładem w Europie (...) jest Barcelona, a w Polsce choćby Gdynia - wymienił. Dr Maślak wyjaśnił, że w tym modelu biorą udział specjaliści z różnych dziedzin - od zoologów, przez urbanistów, po architektów. - Trzeba sprawdzić, gdzie te dziki rzeczywiście funkcjonują. To znaczy, gdzie żerują, gdzie śpią, jak się przemieszczają. Wtedy środki dostosowujemy do tego, co stwierdziliśmy. To może być zmiana sposobu gospodarki odpadami, (...) edukacja mieszkańców, sposób odbierania np. śmieci. Żeby te worki ze śmieciami nie leżały na ulicy. To jest wreszcie zastosowanie barier. Są pewne miejsca, gdzie dziki przechodzą do miasta i tam, nawet takie tymczasowe bariery powodują, że już ograniczamy im ten wstęp - dodał zoolog.
Dr Maślak zaznaczył, że metod walki z napływem dzików do miast jest dużo, ale - jego zdaniem - muszą być dostosowane do określonego miejsca.
Burmistrz Pietruczuk uzupełnił, że na Bielanach był jeden przypadek, kiedy dzik zaatakował. - Człowiek stanął w obronie psa i doszło do incydentu. W innym przypadku nie mieliśmy takich zdarzeń - przyznał.
Pytania do ratusza o działania w sprawie dzików
Na tvnwarszawa.pl informowaliśmy, że Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał warszawski ratusz o działania w sprawie dzików.
Interwencja miała związek ze zgłoszeniem, jakie wpłynęło do Biura RPO od jednej z mieszkanek Warszawy. Kobieta przekazała, że dziki stanowią zagrożenie na Białołęce. Opisała, że wyrządziły wiele szkód przy miejscowym przedszkolu, gdzie zdewastowały ogrodzenie i drogę dojazdową. Ich pojawianie się w tej okolicy rodzi obawy rodziców o bezpieczeństwo dzieci oraz pracowników placówki.
Urzędnicy wyliczyli, że od 2008 roku prezydent Warszawy sześć razy wydawał decyzję o pozwoleniu na redukcyjny odstrzał dzików lub odławianie ich z uśmierceniem. Łącznie dotyczyły one 1550 zwierząt. Najnowsza, obowiązująca wciąż decyzja pochodzi z końca czerwca ubiegłego roku. Zezwala ona na odłów z uśmierceniem 400 dzików i odstrzał redukcyjny kolejnych stu osobników.
Przypomnijmy: Lasy Miejskie informowały w marcu, że na początku tego roku w Warszawie odstrzelono 75 dzików. Przez cały ubiegły rok - 464. Najwięcej odstrzałów przeprowadzono w Wawrze - 177 i na Białołęce - 162.
Opracowała Katarzyna Kędra /tok
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Mati/Kontakt24