|

Ciąża? Sprawa publiczna, ale wydatki prywatne

Możliwość poznania położnej, na przykład w szkole rodzenia, jest bardzo ceniona przez ciężarne. Za jej pomoc bywają skłonne dopłacić kilka tysięcy złotych
Możliwość poznania położnej, na przykład w szkole rodzenia, jest bardzo ceniona przez ciężarne. Za jej pomoc bywają skłonne dopłacić kilka tysięcy złotych
Źródło zdj. gł.: Marian Zubrzycki/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Ponad 60 procent Polek co najmniej raz w życiu skorzystało z prywatnej wizyty u ginekologa. Im młodsze, tym częściej się na to decydują. - Na NFZ to można poprowadzić najwyżej ciążę książkową - uważa Karolina. Na usługi związane ze swoimi dwiema ciążami wydała łącznie około 15 tysięcy złotych. Rodziła w publicznym szpitalu.Artykuł dostępny w subskrypcji

Artykuł jest częścią cyklu "Rodzić po polsku". Pisaliśmy już o zamykaniu porodówek, dziś przyglądamy się wydatkom Polek związanym z ciążą i porodem. Zajrzymy też do miejsc, w których - mimo niżu demograficznego - rodzi się więcej dzieci.

Alicja z Łodzi: - Główne badania robiłam na NFZ, ale do tego dochodzą dodatkowe testy prenatalne za 2200 złotych, USG po każdym z trymestrów za 1350 złotych i 40 złotych za KTG pod koniec ciąży. Czyli wydałam około 3,5 tysiąca złotych. Stosunkowo mało - podlicza mama niespełna rocznego dziecka.

Gdy w mediach społecznościowych zapytałyśmy o wydatki okołociążowe naszych czytelniczek i czytelników, zostałyśmy zasypane wiadomościami. Nie ma dwóch takich samych historii. Za to szybko okazało się, że kwota, jaką wydała Alicja, rzeczywiście jest na tym tle "niewielka".

Oddajmy głos rodzicom.

Ile? Za dużo!

Pozostało 92% artykułu
Czytaj także: