Polska

"Jak w stanie wojennym". Coraz trudniej dostać się do Sejmu

Polska

Według Stanisława Piotrowicza, "kwestie dwóch szanowanych pań zostały przedstawione opinii publicznej"
Według Stanisława Piotrowicza, "kwestie dwóch szanowanych pań zostały przedstawione opinii publicznej"tvn24
wideo 2/26

"Paranoja zbiorowa", "za chwilę rosomaki będą stały" - to niektóre komentarze polityków opozycji w związku z ograniczeniem dostępu do budynków parlamentu. Z protestującymi niepełnosprawnymi i ich opiekunami nie mogły się spotkać między innymi Janina Ochojska i Wanda Traczyk-Stawska. - Miały okazję wygłosić swoje kwestie i to uczyniły - ocenił poseł Stanisław Piotrowicz (Prawo i Sprawiedliwość).

Od 25 kwietnia obowiązuje zakaz wydawania jednorazowych przepustek na teren parlamentu. Według Centrum Informacyjnego Sejmu taką decyzję podjęto "z przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa". Wejść mogą tylko posiadacze stałych i okresowych kart wstępu. Ograniczenia wprowadził marszałek Marek Kuchciński ze względu na protest osób niepełnosprawnych oraz ich rodzin, który trwa w Sejmie od 18 kwietnia.

Nie odbędzie się tegoroczna sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży (1 czerwca) oraz Noc Muzeów (19/20 maja).

"Nie jest ważne miejsce"

Wśród osób niewpuszczonych na teren Sejmu znalazły się - chcące spotkać się z protestującymi - prezes Polskiej Akcji Humanitarnej, Janina Ochojska oraz uczestniczka Powstania Warszawskiego, Wanda Traczyk-Stawska. Prawdopodobnie ze względu na to, że wyszli do odgradzającego sejmowe tereny szlabanu na spotkanie z Ochojską, dwaj spośród protestujących otrzymali w czwartek zakaz opuszczania gmachu.

Sytuację skomentował poseł Stanisław Piotrowicz z PiS.

- Cel wizyty był taki, by udzielić poparcia i to poparcie zostało wyrażone - powiedział. Jego zdaniem,w takiej sytuacji "nie jest ważne miejsce, w którym się człowiek znajduje". - No więc (Ochojska i Traczyk-Stawska - red.) miały okazję wygłosić swoje kwestie i to uczyniły - przekonywał.

Jak dodał, "mogły też zrobić to u siebie w swoich biurach, to już jest kwestia wyboru".

- Nie mamy tutaj cienia wątpliwości, kwestie dwóch szanowanych pań zostały przedstawione opinii publicznej. W związku z tym nie wiem czy obecność w Sejmie zmieniłaby cokolwiek w tym obrazie. Myślę nawet, że przekaz był mocniejszy z tego względu, że był z ulicy. A jak sądzę, to o to chodziło - podsumował.

"Tam nastąpiło pewne nieporozumienie"

Andrzej Grzegrzółka, szef Centrum Informacyjnego Sejmu, przekonywał, że Wanda Traczyk-Stawska nie została wpuszczona do budynku parlamentu ze względu na "pewne nieporozumienie".

"Tam nastąpiło pewne nieporozumienie"
"Tam nastąpiło pewne nieporozumienie"tvn24

Zapewniał, że kiedy Wanda Traczyk-Stawska została zaproszona do Sejmu przez posła Marcina Święcickiego z PO, "nasza zgoda była i werbalizowaliśmy to, deklarowaliśmy taką zgodę".

- Tam nastąpiło pewne nieporozumienie związane z tym, że poseł taki wniosek złożył a następnie udał się przed biuro przepustek. Ten czas, który minął pomiędzy dwiema czynnościami został wykorzystany na konferencję prasową, a nasza zgoda była dosyć jednoznaczna i klarowna - tłumaczył.

Zdaniem Grzegrzółki, "teraz sytuacja jest taka, że po wizycie, po tym wniosku pani Wandy Traczyk-Stawskiej zainteresowanie tego typu spotkaniami z protestującymi jest bardzo duże".

- Docierają do nas poważne sygnały o dużej liczbie osób, które chciałyby w ten sposób protestujących wspierać - dodał.

"Sejm dzisiaj przypominać zaczyna twierdzę"

Zdaniem posła Ruchu Kukiz'15 Marka Jakubiaka, Sejm zaczyna przypominać "twierdzę".

- Sejm, w którym spotykałem własnych sąsiadów na spacerach dzisiaj przypominać zaczyna twierdzę. Za chwilę, rosomaki (transportery opancerzone - red.) będą stały na rogach. Jak w stanie wojennym - mówił. Jak podkreślił, zastanawia się "gdzie to wszystko zmierza i ku czemu".

"Jak w stanie wojennym"
"Jak w stanie wojennym"tvn24

- A nie lepiej załatwić sprawę, po prostu? Rozmawiałem z posłami Prawa i Sprawiedliwości, nie spotkałem jeszcze posła PiS, który by powiedział, że nie należy tej sprawy załatwić - dodał. - Oni wszyscy mówią, że ta sprawa powinna być dawno załatwiona tak, jak sobie niepełnosprawni życzą. Do tej pory jakiś opór materii występuje - zauważył.

"Kiedy mi samochód sprawdzano? Jak przekraczałam granicę Polska-NRD"

Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus skarżyła się, że ograniczenia dotyczą także parlamentarzystów.

- Zadziwiające jest to, co się dzieje w ogóle tutaj w parlamencie. Na przykład, jak posłowie wjeżdżają samochodami tutaj na teren parlamentu to ich samochody są sprawdzane. Wie pan, kiedy mi ostatni raz samochód sprawdzano? Jak przekraczałam granicę Polska-NRD - mówiła reporterowi TVN24.

Według polityk, "trzeba pokazywać, czy nie ma kogoś na tylnych siedzeniach".

- Ja tego nie rozumiem. Pan marszałek Kuchciński albo oszalał albo ma takie wytyczne ze strony Prawa i Sprawiedliwości. To też pokazuje, że PiS kompletnie, ale to kompletnie nie ma pomysłu, jak rozwiązać tę sytuację - skwitowała.

""Kiedy mi samochód sprawdzano? Jak przekraczałam granicę Polska-NRD"
""Kiedy mi samochód sprawdzano? Jak przekraczałam granicę Polska-NRD"tvn24

"To jest jakaś paranoja zbiorowa"

- To wszystko jest czymś absolutnie skandalicznym. Słyszę o naradach, które odbywają się u marszałka Kuchcińskiego, widzę taką budowaną atmosferę "oblężonej twierdzy" w Sejmie. Bo sprawdzane są samochody, czy ktoś wjeżdża czy ktoś jest w bagażniku - mówił przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

Jego zdaniem, "to jest jakaś paranoja zbiorowa".

"To jest jakaś paranoja zbiorowa"
"To jest jakaś paranoja zbiorowa"tvn24

- I powinni się po prostu puknąć w głowę ci wszyscy, którzy takie decyzje podejmują i kompromitują polski Sejm - oświadczył.

Autor: JZ//rzw / Źródło: TVN24, PAP

Raporty:
Pozostałe wiadomości