- Co może zrobić dzisiaj obywatel, który obserwuje, jak leśnicy masowo wycinają las, i chciałby się temu sprzeciwić, by powstrzymać wycinkę?
- Nic - odpowiada mecenas Paweł Szutowicz specjalizujący się w temacie ochrony przyrody.
- Zupełnie nic?
- Nie ma dziś formalnej ścieżki, żeby zaskarżyć decyzję nadleśnictwa. Może iść z tym do prasy albo złożyć doniesienie do prokuratury. Tylko że prokurator odmówi wszczęcia postępowania albo je umorzy, bo nadleśnictwo pokaże dokumenty, że działa zgodnie z prawem. No, może też grzecznie poprosić nadleśniczego, żeby nie wycinał mu lasu... To wszystko.
Powód? Ustawa o lasach. Prawo to uniemożliwia obywatelom czy organizacjom pozarządowym zaskarżanie Planów Urządzenia Lasu (PUL) zatwierdzanych przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska. Polska została wprawdzie zobowiązana do zmiany tego prawa - gdy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że ustawa z takimi zapisami narusza przepisy unijne - ale rząd wciąż się do wyroku nie zastosował.
Mało tego: druzgoczącą dla Polski opinię Komisji Europejskiej uznano za "ściśle tajną". Dotarliśmy do niej.