|

Wycinają las? Bruksela staje po stronie Kowalskiego, polski rząd naraża się na kary

Wciąż nie ma formalnej ścieżki, żeby zaskarżyć decyzję nadleśnictwa o wycince lasu
Wciąż nie ma formalnej ścieżki, żeby zaskarżyć decyzję nadleśnictwa o wycince lasu
Źródło zdj. gł.: Jakub Kaczmarczyk/PAP, Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Chcesz zaprotestować przeciwko wycince lasu? Dzisiaj nie masz takiego prawa. Europejski trybunał już trzy lata temu nakazał Polsce stosowne zmiany w ustawie o lasach - wciąż ich nie wprowadzono. Dotarliśmy do dokumentu Komisji Europejskiej, która zmiażdżyła propozycje resortu klimatu dotyczące nowelizacji. Dalsza zwłoka może kosztować polskich podatników miliony euro kary.Artykuł dostępny w subskrypcji

- Co może zrobić dzisiaj obywatel, który obserwuje, jak leśnicy masowo wycinają las, i chciałby się temu sprzeciwić, by powstrzymać wycinkę?

- Nic - odpowiada mecenas Paweł Szutowicz specjalizujący się w temacie ochrony przyrody.

- Zupełnie nic?

- Nie ma dziś formalnej ścieżki, żeby zaskarżyć decyzję nadleśnictwa. Może iść z tym do prasy albo złożyć doniesienie do prokuratury. Tylko że prokurator odmówi wszczęcia postępowania albo je umorzy, bo nadleśnictwo pokaże dokumenty, że działa zgodnie z prawem. No, może też grzecznie poprosić nadleśniczego, żeby nie wycinał mu lasu... To wszystko.

Powód? Ustawa o lasach. Prawo to uniemożliwia obywatelom czy organizacjom pozarządowym zaskarżanie Planów Urządzenia Lasu (PUL) zatwierdzanych przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska. Polska została wprawdzie zobowiązana do zmiany tego prawa - gdy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że ustawa z takimi zapisami narusza przepisy unijne - ale rząd wciąż się do wyroku nie zastosował.

Mało tego: druzgoczącą dla Polski opinię Komisji Europejskiej uznano za "ściśle tajną". Dotarliśmy do niej.

Pozostało 85% artykułu
Czytaj także: