Hipochondria: kiedy troska o zdrowie staje się zaburzeniem

Po trudnym doświadczeniu warto stopniowo wracać do codziennych aktywności.
- Gdy mówimy o depresji, to nie ma takich depresji, które trwają całe życie. Depresja zawsze się kończy - mówił Cezary Żechowski, psychiatra, psychoterapeuta dzieci i młodzieży
Źródło wideo: Wywiad medyczny TVN24+
Źródło zdj. gł.: Adobe Stock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W powszechnym przekonaniu hipochondryk jest osobą, która obsesyjnie martwi się o własne zdrowie. Tymczasem może chodzić o poważne zaburzenie lękowe. Wbrew pozorom tacy pacjenci nie zawsze trafiają do lekarza. - Część z nich unika badań, nie odbiera wyników albo odkłada konsultację bo boi się, że potwierdzą się ich najgorsze obawy - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl lekarz i psychoterapeuta Mikołaj Centkowski.
Kluczowe fakty:
  • 29 września ustanowiono Dniem Hipochondryka, by zwrócić uwagę na problem nadmiernego niepokoju związanego ze stanem zdrowia.
  • Lęk o zdrowie został sklasyfikowany jako zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne i pokrewne. Jak się objawia?
  • Jakie czynniki sprzyją rozwojowi tego zaburzenia?
  • Skuteczne leczenie obejmuje między innymi psychoterapię indywidualną. Co jeszcze?

Termin "hipochondria" jest nadal powszechnie używany, ale, jak wyjaśnia w rozmowie z tvn24.pl Mikołaj Centkowski, psychoterapeuta, lekarz w trakcie specjalizacji z psychiatrii, to określenie może mieć stygmatyzujący charakter.

Lęk o zdrowie jest zaburzeniem, w którym kluczową rolę odgrywa silny niepokój związany z możliwością zachorowania. W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-11 został umieszczony w grupie zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych i pokrewnych. Może wiązać się z uporczywym analizowaniem sygnałów płynących z ciała oraz trudnością w zapanowaniu nad reakcją lękową.

Lęk o zdrowie przypomina mechanizm znany z OCD

- W zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym (OCD) osoba może sprawdzić, czy wyłączyła gaz, i na chwilę poczuć ulgę. Po pewnym czasie pojawia się jednak wątpliwość: "Czy na pewno?". Wtedy musi sprawdzić ponownie. W lęku o zdrowie działa to bardzo podobnie - tłumaczy psychoterapeuta.

Ilu osób ten problem dotyczy? - Nie dysponujemy dobrymi danymi dotyczącymi częstości występowania lęku o zdrowie w Polsce. Klasycznie rozumiana hipochondria dotyczy prawdopodobnie kilku procent populacji, natomiast podwyższony lęk o zdrowie jest znacznie częstszy, szczególnie wśród osób korzystających z opieki medycznej - wskazuje lek. Centkowski.

Osoby z lękiem o zdrowie odczuwają zgłaszane dolegliwości. - Pacjent nie udaje tego, co czuje. Kołatanie, ukłucie, zawroty głowy czy mrowienie mogą być całkowicie rzeczywistym doświadczeniem. Problem może dotyczyć znaczenia, jakie mózg nadaje temu doświadczeniu: z "czuję ukłucie bardzo szybko powstaje wniosek "mam zawał" - dodaje. Podobne odczucia mogą pojawiać się u wielu ludzi. - Różnica polega na tym, że osoby z nadmiernym lękiem obserwują swoje ciało znacznie uważniej i częściej koncentrują się na nawet niewielkich zmianach - dodaje lekarz.

- Co ciekawe, lęk o zdrowie nie zawsze oznacza częste chodzenie do lekarza. U części osób działa odwrotny mechanizm: unikają badań, nie odbierają wyników albo odkładają konsultację, ponieważ boją się, że lekarz potwierdzi ich najgorsze obawy. Sprawdzanie i unikanie wyglądają inaczej, ale mogą pełnić tę samą funkcję - mają zmniejszyć lęk - podkreśla lekarz.

Charakterystyczne dla lęku o zdrowie jest też ciągłe poszukiwanie informacji i potwierdzenia, że nie dzieje się nic niebezpiecznego. - Celem tych zachowań jest uzyskanie ulgi i upewnienie się, że dana dolegliwość nie oznacza na przykład zawału serca czy guza mózgu. Uspokojenie bywa jednak krótkotrwałe - wyjaśnia lekarz.

Troska o zdrowie nie oznacza poszukiwania całkowitej pewności

Jak więc odróżnić naturalną troskę o zdrowie od zaburzenia wymagającego specjalistycznej pomocy? Według psychoterapeuty jedną z najważniejszych różnic jest potrzeba uzyskania całkowitej pewności.

Dbając o siebie, chcemy zwykle poprawić samopoczucie i zmniejszyć ryzyko chorób. Motywuje nas to między innymi do zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej i dbania o relacje. Osoba z lękiem o zdrowie chce natomiast mieć pewność, że nie choruje i że nie rozwija się u niej żadne poważne schorzenie. - Takiej całkowitej pewności nie da się jednak uzyskać. To sprawia, że nawet dobre wyniki badań i uspokajające słowa lekarza mogą nie wystarczyć - mówi lek. Centkowski.

Skąd bierze się lęk o zdrowie?

Jednym z sygnałów świadczących o lęku o zdrowie może być historia częstych wizyt u lekarzy. Drugim jest utrzymujący się niepokój, który stale towarzyszy pacjentowi. Na rozwój zaburzenia może wpływać kilka czynników. - Znaczenie może mieć struktura osobowości danej osoby i jej większa podatność na lęk. Najczęściej jednak nakłada się na to konkretny czynnik stresowy, na przykład choroba własna lub kogoś z rodziny, a także kontakt z zachorowaniami w najbliższym otoczeniu - mówi lek. Mikołaj Centkowski.

Nie bez znaczenia pozostaje częsty kontakt z informacjami dotyczącymi chorób, publikowanymi w mediach i portalach społecznościowych. Ich nieustanna obecność może skłaniać do analizowania własnego stanu zdrowia. - Osoby, które mają biologiczną, genetyczną lub związaną z temperamentem podatność, mogą pod wpływem takich treści rozwinąć objawy lęku o zdrowie - dodaje lekarz.

Choroba lub śmierć bliskiej osoby może być wyzwalaczem

Do rozwoju zaburzenia może przyczynić się też traumatyczne doświadczenie, takie jak ciężka choroba lub śmierć bliskiej osoby. - Jeżeli rodzic zmarł na zawał serca, każde nierówne bicie serca czy kołatanie może później stać się przyczynkiem do nadmiernej analizy. U osób, które mają określoną podatność, może to prowadzić do rozwoju zaburzenia - tłumaczy psychoterapeuta.

Większa czujność dotycząca własnego zdrowia może być naturalnym elementem żałoby. W przypadku osób z zaburzeniem lękowym osiąga jednak skrajne nasilenie i zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie.

Znaczenie mają wzorce wyniesione z domu

Podatność na lęk o zdrowie może być związana także z doświadczeniami z dzieciństwa i sposobem reagowania na choroby w rodzinie. - Warto przyjrzeć się historii danej osoby: temu, jak w jej domu reagowano na chorobę i inne sytuacje związane ze zdrowiem. Jeżeli mózg nauczył się nadmiernej reakcji, mechanizmy te mogą aktywować się po pojawieniu się stresującego bodźca - mówi lek. Mikołaj Centkowski.

Znaczenie mają również np. skłonność do katastrofizacji, koncentrowania się na zagrożeniu, niska tolerancja niepewności oraz sposób interpretowania naturalnych sygnałów płynących z organizmu.

Ludzkie ciało nie jest "nieme" - nieustannie wysyła różne sygnały. U zdrowych osób mogą pojawiać się dodatkowe skurcze serca, kołatanie, mrowienie, drętwienie, parestezje czy przejściowy ból. - Takie odczucia zdarzają się każdemu. U osób rozwijających zaburzenia lękowe skupienie na tych bodźcach staje się jednak nadmierne, a naturalne sygnały organizmu zaczynają być interpretowane jako oznaka poważnej choroby - podkreśla ekspert.

Kiedy obawy o chorobę powinny zwrócić uwagę?

Jednym z sygnałów mogących świadczyć o nadmiernym lęku o zdrowie jest nieustępująca nieufność wobec wyników badań i argumentów lekarzy. Takie osoby mogą wielokrotnie zgłaszać się do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej lub na szpitalne oddziały ratunkowe. - O zaburzeniu może więc świadczyć nie sama troska o zdrowie, lecz jej uporczywość, potrzeba ciągłego sprawdzania oraz brak trwałej ulgi mimo prawidłowych wyników badań i zapewnień specjalistów - tłumaczy lek. Centkowski

Innym ważnym sygnałem jest to, że możliwość zachorowania staje się głównym tematem myśli. Osoba stale obserwuje swoje ciało, analizuje dolegliwości i zastanawia się, czy nie świadczą one o ciężkiej chorobie. Praca lub inne zajęcia mogą na pewien czas odwrócić jej uwagę, ale obawy regularnie wracają.

Jak nauczyć się wytrzymywać lęk?

Przy radzeniu sobie z hipochondrią samodzielne przerwanie utrwalonego mechanizmu może być bardzo trudne. Pomocna będzie psychoterapia indywidualna, terapia grupowa oraz specjalistyczne programy terapeutyczne. Jednym z najważniejszych elementów terapii jest stopniowa ekspozycja na wywołujący lęk bodziec oraz rozwijanie tolerancji niepewności. Chodzi o doświadczenie, że nieprzyjemne napięcie można wytrzymać bez natychmiastowego sprawdzania objawów i szukania zapewnień. - Lęk jest niewygodny i nieprzyjemny, ale sam w sobie nas nie zabija. W terapii pacjent stopniowo wystawia się na takie porcje napięcia, które jest w stanie znieść. Pozostaje w kontakcie z bodźcem, a jego umysł z czasem przyzwyczaja się do danego poziomu lęku. Następnie można przejść do kolejnego etapu - wyjaśnia ekspert.

Drugim istotnym obszarem pracy jest zmiana interpretacji poznawczych. Pacjent uczy się dostrzegać, że niepokojące odczucie nie musi mieć wyłącznie jednego, katastroficznego wyjaśnienia. - Warto zadać sobie pytanie, czy zawał serca jest jedynym możliwym powodem chwilowego ukłucia w klatce piersiowej. W terapii poszerzamy zakres możliwych interpretacji sygnałów płynących z ciała, tak aby nie były one automatycznie uznawane za objaw ciężkiej choroby - mówi lek. Mikołaj Centkowski.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: