Dramat rozegrał się w ubiegłoroczne wakacje. 24 lipca 2025 roku w miejscowości Wilcze w powiecie wolsztyńskim nad Jeziorem Ośno (Wielkopolskie) zorganizowany był przez Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej z okręgu dolnośląskiego obóz harcerski. Nastolatek był uczestnikiem obozu.
Feralnej nocy podejmował próbę zdobycia stopnia "ćwika". Próba ta polegała na przepłynięciu wpław jeziora w nocy, w pełnym umundurowaniu oraz obuwiu, na odcinku 500 metrów.
W trakcie podejmowania próby, w pewnym momencie chłopak zniknął pod wodą. Szukali go strażacy z Wolsztyna, Kościana i Poznania. Około 5.30 rano strażacy wyciągnęli ciało chłopaka na brzeg.
Według śledczych do tragicznej śmierci nastolatka doprowadziło zachowanie oskarżonych, pod których opieką tragicznej nocy pozostawał pokrzywdzony - Marka G. oraz Igora K., którzy podczas przeprowadzania próby harcerskiej, pozostając na pomoście, nie zapewnili nastolatkowi odpowiedniej asekuracji. Podjęli wprawdzie próbę udzielenia mu pomocy, ale ich starania okazały się niewystarczające i chłopiec utonął.
Sąd zdecydował, że proces będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami
Akt oskarżenia został skierowały do Sądu Rejonowego w Wolsztynie. Zarówno Marek G. - 21-letni drużynowy, jak i 19-letni ratownik WOPR Igor K. są oskarżeni o narażenie będącego pod ich opieką chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie nieumyślnie do jego śmierci przez utonięcie w Jeziorze Ośno.
- Oskarżeni nie zapewnili prawidłowej asekuracji 15-latkowi. Pewne kroki z ich strony zostały podjęte, ale były one w sposób oczywisty niewystarczające i niezaplanowane - mówiła tvn24.pl prokurator Magdalena Kasprzak i wyliczała: - Chłopak nie miał bojki ani żadnej liny, która by go łączyła z osobami, które miały ewentualnie mu udzielić pomocy. A łódka, z której mieli skorzystać, nawet nie miała wioseł.
W lipcu obaj oskarżeni złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze - bez procesu. Sąd jednak na to się nie zgodził.
Proces ruszył 29 września. Na wniosek obrońcy jednego z oskarżonych, a także pełnomocnika pokrzywdzonych - sąd utajnił przebieg rozprawy - proces będzie prowadzony za zamkniętymi drzwiami. Obecna w sądzie prokurator Magdalena Kasprzak nie sprzeciwiła się wnioskom o wyłączenie jawności. Z kolei sędzia Łukasz Sozański uzasadniał swoją decyzję "ważnym, umotywowanym interesem prywatnym pokrzywdzonego". - Pokrzywdzony, z tego, co między innymi wskazał, nie chciałby obecności mediów - powiedział sędzia. Dziennikarze - licznie zgromadzeni w sądzie - wskazywali między innymi, że jawność rozpraw sądowych jest gwarantowana Konstytucją oraz że sprawa wzbudza duże zainteresowanie opinii publicznej i dotyczy organizacji obozów dla dzieci i młodzieży przez ZHR. Jednak sąd się nie odniósł do tych argumentów.
Jak informowała wcześniej prokuratura, oskarżony Marek G. pod koniec śledztwa przyznał się do tego, że nie zapewnił pokrzywdzonemu należytego bezpieczeństwa. Natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do zawinienia.
Kiedy prokuratura przesyłała akt oskarżenia do sądu, przekazała w rozmowie z tvn24.pl, że obaj mężczyźni wyrazili skruchę i pojednali się z rodziną zmarłego 15-latka.
Za przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.