15-latek zginął, gdy zdobywał harcerską sprawność. Ruszył proces

W sprawie śmierci harcerza oskarżone są dwie osoby
Prokuratorka Magdalena Kasprzak o procesie za zamkniętymi drzwiami
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Ruszył proces w sprawie utonięcia 15-letniego harcerza w Jeziorze Ośno. Według prokuratury 21-letni wychowawca - drużynowy Marek G. oraz 19-letni ratownik nieumyślnie przyczynili się do śmierci chłopaka. Proces będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami.

Dramat rozegrał się w ubiegłoroczne wakacje. 24 lipca 2025 roku w miejscowości Wilcze w powiecie wolsztyńskim nad Jeziorem Ośno (Wielkopolskie) zorganizowany był przez Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej z okręgu dolnośląskiego obóz harcerski. Nastolatek był uczestnikiem obozu.

Feralnej nocy podejmował próbę zdobycia stopnia "ćwika". Próba ta polegała na przepłynięciu wpław jeziora w nocy, w pełnym umundurowaniu oraz obuwiu, na odcinku 500 metrów.

W trakcie podejmowania próby, w pewnym momencie chłopak zniknął pod wodą. Szukali go strażacy z Wolsztyna, Kościana i Poznania. Około 5.30 rano strażacy wyciągnęli ciało chłopaka na brzeg.

Według śledczych do tragicznej śmierci nastolatka doprowadziło zachowanie oskarżonych, pod których opieką tragicznej nocy pozostawał pokrzywdzony - Marka G. oraz Igora K., którzy podczas przeprowadzania próby harcerskiej, pozostając na pomoście, nie zapewnili nastolatkowi odpowiedniej asekuracji. Podjęli wprawdzie próbę udzielenia mu pomocy, ale ich starania okazały się niewystarczające i chłopiec utonął.

W sprawie śmierci harcerza oskarżone są dwie osoby
W sprawie śmierci harcerza oskarżone są dwie osoby
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Sąd zdecydował, że proces będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami

Akt oskarżenia został skierowały do Sądu Rejonowego w Wolsztynie. Zarówno Marek G. - 21-letni drużynowy, jak i 19-letni ratownik WOPR Igor K. są oskarżeni o narażenie będącego pod ich opieką chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie nieumyślnie do jego śmierci przez utonięcie w Jeziorze Ośno.

- Oskarżeni nie zapewnili prawidłowej asekuracji 15-latkowi. Pewne kroki z ich strony zostały podjęte, ale były one w sposób oczywisty niewystarczające i niezaplanowane - mówiła tvn24.pl prokurator Magdalena Kasprzak i wyliczała: - Chłopak nie miał bojki ani żadnej liny, która by go łączyła z osobami, które miały ewentualnie mu udzielić pomocy. A łódka, z której mieli skorzystać, nawet nie miała wioseł.

W lipcu obaj oskarżeni złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze - bez procesu. Sąd jednak na to się nie zgodził.

Oskarżony Marek G.
Oskarżony Marek G.
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Proces ruszył 29 września. Na wniosek obrońcy jednego z oskarżonych, a także pełnomocnika pokrzywdzonych - sąd utajnił przebieg rozprawy - proces będzie prowadzony za zamkniętymi drzwiami. Obecna w sądzie prokurator Magdalena Kasprzak nie sprzeciwiła się wnioskom o wyłączenie jawności. Z kolei sędzia Łukasz Sozański uzasadniał swoją decyzję "ważnym, umotywowanym interesem prywatnym pokrzywdzonego". - Pokrzywdzony, z tego, co między innymi wskazał, nie chciałby obecności mediów - powiedział sędzia. Dziennikarze - licznie zgromadzeni w sądzie - wskazywali między innymi, że jawność rozpraw sądowych jest gwarantowana Konstytucją oraz że sprawa wzbudza duże zainteresowanie opinii publicznej i dotyczy organizacji obozów dla dzieci i młodzieży przez ZHR. Jednak sąd się nie odniósł do tych argumentów.

Oskarżony Igor K.
Oskarżony Igor K.
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Jak informowała wcześniej prokuratura, oskarżony Marek G. pod koniec śledztwa przyznał się do tego, że nie zapewnił pokrzywdzonemu należytego bezpieczeństwa. Natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do zawinienia.

Kiedy prokuratura przesyłała akt oskarżenia do sądu, przekazała w rozmowie z tvn24.pl, że obaj mężczyźni wyrazili skruchę i pojednali się z rodziną zmarłego 15-latka.

Za przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: