Cła i co dalej? Minister finansów: musimy być przygotowani na "efekty drugiej rundy"

FPF
Domański o cłach: to Stany Zjednoczone poniosą największe koszty związane z tą decyzją
Źródło: TVN24

Cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa będą miały negatywny wpływ na gospodarkę, na wzrost gospodarczy, na inflację. W największym stopniu w Stanach Zjednoczonych - ocenił w "Faktach po Faktach" minister finansów Andrzej Domański. Według niego wzrost cen niektórych produktów w USA spowoduje, że obłożone cłami kraje "będą szukały innych rynków zbytu". Dodał, że jeśli chodzi o konsekwencje dla Polski, to analizy "wciąż trwają". Przekazał, że "wstępne szacunki" mówią o możliwym spadku PKB o 0,4 procent.

Prezydent USA Donald Trump w środę podpisał rozporządzenie ustanawiające minimalną 10-procentową stawkę ceł dla towarów z całego świata oraz dodatkowe cła dla większości innych państw, w tym 20-procentowe cło na produkty z Unii Europejskiej.

Minister finansów Andrzej Domański mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 o tym, jaki ta decyzja będzie miała wpływ na globalne rynki, w tym także na Polskę. - Cła nałożone przez administrację Trumpa będą miały oczywiście negatywny wpływ na gospodarkę, na wzrost gospodarczy, na inflację. W największym stopniu w Stanach Zjednoczonych. To Stany Zjednoczone poniosą największe koszty związane z tą decyzją. Natomiast równocześnie trzeba powiedzieć, że na wojnie handlowej potencjalnie nikt nie skorzysta - ocenił.

Domański o cłach: to Stany Zjednoczone poniosą największe koszty związane z tą decyzją
Źródło: TVN24

"Musimy być przygotowani na tak zwane efekty drugiej rundy"

Jak podkreślał, "analizy po wczorajszej decyzji prezydenta Trumpa wciąż trwają". - Nasze wstępne szacunki mówią o wpływie na polskie PKB rzędu 0,4 procent - przekazał. Zaznaczył, że chodzi o zmniejszenie wartości PKB o taki odsetek.

Mówił też o tym, z czego może wynikać spadek. - Po prostu mniej sprzedamy Amerykanom, mniej sprzedamy Niemcom, którzy eksportują z kolei więcej do Stanów Zjednoczonych, czy Francuzom, czy Włochom - wskazywał Domański.

Zauważył też, że "jeżeli na gospodarkę chińską nakładane są jeszcze wyższe cła", to "produkty, które są produkowane w Chinach, staną się na rynku amerykańskim znacznie, znacznie droższe". - To jest rzeczą naturalną, że tamtejsi producenci będą szukali nowych rynków - stwierdził gość TVN24.

Według niego "musimy być przygotowani na tak zwane efekty drugiej rundy". - Czyli, że właśnie te kraje, które zostały mocniej dotknięte cłami zapowiedzianymi wczoraj przez prezydenta Trumpa, będą szukały innych rynków zbytu. To z kolei może (...) sprawiać, że inflacja na niektórych rynkach będzie mniejsza, niż w przypadku, gdyby takie cła nie zostały wprowadzone - objaśniał.

- Niemniej, w takim ujęciu globalnym, to niestety efekty są z całą pewnością negatywne - zaznaczył szef resortu finansów.

Cła i co dalej? Minister finansów: musimy być przygotowani na "efekty drugiej rundy"
Źródło: TVN24

Mówiąc o możliwej reakcji ze strony Europy, przekazał, że "w przyszłym tygodniu w Warszawie spotykają się ministrowie finansów wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej" - Będziemy dyskutować między innymi o relacjach Europy ze Stanami Zjednoczonymi - oznajmił.

Dodał, że w poniedziałek w Brukseli zbierze się rada ministrów UE odpowiedzialna za politykę handlową Wspólnoty, a więc "te prace naprawdę obecnie są bardzo intensywne".

"Do końca roku ceny energii dla gospodarstw domowych nie wzrosną"

Domański mówił też o wewnętrznych polskich sprawach. Zadeklarował, że "do końca roku ceny energii dla gospodarstw domowych nie wzrosną". Podkreślił, że ceny na "giełdzie energii w tym roku spadają". - W tej chwili cena energii z dostawą na 2026 rok to jest około 416 złotych, (było - red.) około 440 złotych pod koniec ubiegłego roku. Widzimy te spadki - mówił minister.

Według Domańskiego dzieje się tak dzięki temu, że rząd przyśpieszył transformację energetyczną. - W historii Polski nigdy tak mało energii nie było produkowane z węgla. Mamy więcej źródeł odnawialnych, które są najtańsze (...), realizujemy program budowy polskiej energetyki jądrowej - powiedział.

Domański: do końca roku ceny energii dla gospodarstw domowych nie wzrosną
Źródło: TVN24

Zapytany z kolei, czy widzi przestrzeń na obniżkę stóp procentowych, odpowiedział, że jako minister finansów "nie komentuje decyzji Rady Polityki Pieniężnej i Narodowego Banku Polskiego". - Dbamy o tę niezależność i minister finansów nie może tego robić - zaznaczył.

- Natomiast jest rzeczą oczywistą i widoczną, że po pierwsze inflacja w Polsce wyraźnie spadła w porównaniu do (tej za czasów - przyp. red.) rządów PiS-u - dodał. Jak mówił, spada również inflacja bazowa (inflacja po wyłączeniu cen żywności i energii), na którą zwraca uwagę Rada Polityki Pieniężnej.

- Wiemy, jakie są konsekwencje niższych stóp procentowych - łatwiej inwestować. Niższe stopy procentowe są dobre dla gospodarki, są dobre dla gospodarstw domowych, które spłacają kredyty lub planują zaciągać nowe kredyty (...). Mnie oczywiście, jako ministra finansów, cieszy to, że prezes Glapiński dzisiaj dokonuje takiego gołębiego zwrotu - powiedział, odnosząc się do czwartkowej opinii prezesa NBP Adama Glapińskiego, że w najbliższym czasie może pojawić się przestrzeń do obniżenia stóp procentowych.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tarcia w koalicji? "Najważniejsze, co ludzie z tego mają"

Szef resortu finansów był również pytany, czy jest już porozumienie z minister zdrowia Izabelą Leszczyną w sprawie obniżenia składki zdrowotnej. Leszczyna była przeciwna takim działaniom. - Po pierwsze, potrzeba takiego poważnego obniżenia składki zdrowotnej wynika z tego, że PiS w Polskim Ładzie ją radykalnie podniósł dla polskich przedsiębiorców. To jest punkt pierwszy - mówił Domański. - Punkt drugi, to (...) że niższa składka zdrowotna w żaden sposób nie odbije się na budżecie NFZ - kontynuował.

Na pytanie, czy ostatecznie składka będzie niższa, odparł: - Ja robię wszystko, aby była.

Czytaj także: