- Najpierw nas oszukali, teraz nas okradają - mówił w opublikowanym wczoraj w tvn24.pl reportażu Hieronim Więcek, sołtys Niesiołowic. Odwiedziłem tę kaszubską wieś, bo jej mieszkańcy (na czele z sołtysem), posiadający panele słoneczne na dachach swoich domów, są "odcinani" od systemu i produkowana przez nich energia słoneczna marnuje się. Z tego tytułu czują się stratni finansowo. Inwestycja w fotowoltaikę nie zwraca się tak, jak im to obiecywano.
CZYTAJ WIĘCEJ: "NAJPIERW NAS OSZUKALI, TERAZ NAS OKRADAJĄ" >>>
"Pan Hirek", jak mówią na sołtysa mieszkańcy Niesiołowic, interesuje się problematyką odnawialnych źródeł energii (OZE) i dużo czyta na ten temat. Gdy się żegnamy, stwierdza: - Ale nie tylko nas, maluczkich, dotyczy ten problem. Niech pan sprawdzi, jak trudno w Polsce otworzyć "zieloną" elektrownię. To już praktycznie niemożliwe.
Z małej wsi na Kaszubach przenoszę się więc do świata wielkich pieniędzy, ogromnych inwestycji i polityki. To druga twarz polskiej transformacji energetycznej.
Szlaban na autostradzie
Z dużymi graczami na rynku energii pochodzącej z OZE jest trochę inaczej niż z właścicielami mikroinstalacji fotowoltaicznych (czyli paneli montowanych zwykle na dachach budynków). Choć źródło problemów jest to samo - przestarzała, nie dość rozbudowana, niedoinwestowana sieć elektroenergetyczna - to efekty ich działań wyglądają odmiennie.