Szambo Giertycha zgodne z prawem

 
Giertych: nie odpuszczę ani o milimetr
Źródło: PAP
Szambo Romana Giertycha zostało zbudowane zgodnie z prawem. Były lider LPR nie dopuścił się oszustwa ani samowoli budowlanej - uznała warszawska prokuratura. Jednak Giertych nie zamierza sprawy zakończyć i oskarża o przestęstępstwo byłego współpracownika, który na niego wcześniej doniósł. A także prominentnych polityków PiS.

Pod koniec października zeszłego roku prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie samowoli budowlanej na posesji małżeństwa Giertychów, oszustwa na szkodę Mariana Brudzyńskiego (polegającego na nie zapłaceniu mu za wykonaną pracę) i poświadczenia nieprawdy. O domniemanym przestępstwie doniósł właśnie Brudzyński, były działacz LPR skonfliktowany z jej władzami.

Jak dowiedział się portal tvn24.pl, 7 kwietnia postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. - Prokuratura nie stwierdziła przestępstwa. Decyzja nie jest prawomocna – powiedziała nam rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Katarzyna Szeska.

Przeczytaj więcej o szambie Giertycha

"Nie odpuszczę Brudzyńskiemu ani o milimetr" Jednak Giertych zamierza dalej działać w tej sprawie. – W środę złożyłam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Mariana Brudzyńskiego do prokuratury rejonowej na Mokotowie. Jeden z zarzutów to próba oszustwa, czyli wyłudzenia pieniędzy jako zapłatę za rzekome prace oraz składanie fałszywych zeznań i złożenia fałszywego zawiadomienia - relacjonuje w rozmowie z tvn24.pl były lider LPR, teraz adwokat. - Nie odpuszczę Brudzyńskiemu ani o milimetr – zapowiada.

Jednak Brudzyński to dopiero początek. Według Giertycha to oskarżenie było inspirowane przez PiS i miało na celu dyskredytację jego i LPR w wyborach parlamentarnych. - Z ujawnionej przez portal tvn24.pl kasety z rozmów Piotra Ślusarczyka (były poseł LPR - red.) z Brudzyńskim dowiedziałem się, że pan Marian spotykał się w okresie, kiedy przygotowywał tą prowokację wobec mnie, z prominentnymi politykami PiSu. Będę domagał się od prokuratury, by wyjaśnić odpowiedzialność nie tylko Brudzyńskiego, ale i osób, które go podżegały do przestępstwa – zapowiada.

Przeczytaj więcej o rozmowach Ślusarczyka z Brudzyńskim

Kto zyskał? Giertych zapewnia, że nikogo na tym etapie nie obciąża, ale radzi skorzystać „ze starej rzymskiej zasady: kto zyskał”. Według niego Brudzyński sam nie mógł wystąpić z takimi oskarżeniami, skoro wiedział, że nie są prawdziwe i że „prędzej czy później za to odpowie karnie”.

- Będę chciał ustalić te osoby w śledztwie. Pierwszą rzeczą jest przesłuchanie pana Brudzyńskiego i ustalenie: czy prawdą jest, że rozmawiał z panem Wojciechem Jasińskim i panem Adamem Lipińskim (prominentni działacze PiS - red.)? Że rozmawiał z innymi politykami PiSu, z samorządowcami, na jaki temat, czy go namawiali do tego, czy wysyłali maile? To wszystko można zbadać – uważa Giertych.

Jak dodał, wierzy, że sprawców „prowokacji” wobec niego uda się postawić przed sądem.

Z Jasińskim ani Lipińskim nie udało nam się skontaktować.

Źródło: tvn24.pl

Czytaj także: