Obecnie kwota wolna od podatku w Polsce wynosi 30 tys. zł rocznie. Koalicja Obywatelska przed wyborami w 2023 roku obiecała jej podwojenie - do 60 tys. zł - w ramach programu "100 konkretów na 100 dni". Mimo to, obietnica ta wciąż nie została wprowadzona w życie.
Minister zmienia wersje
Już na początku 2024 roku minister finansów Andrzej Domański tłumaczył, dlaczego w budżecie na ten rok nie znalazły się środki na realizację tego postulatu. - Wariantów na stole jest kilka. 60 tysięcy będzie dowiezione, ale musimy to dobrze zaplanować, bo drugi raz na powtórkę z Polskiego Ładu nie możemy sobie pozwolić - mówił wówczas szef resortu finansów.
Pod koniec marca 2025 roku Domański ponownie zapewniał, że prace trwają. - Koalicja 15 października krok po kroku realizuje swoje obietnice wyborcze. Pracujemy nad planem podniesienia kwoty wolnej do 60 tysięcy złotych. Jako kraj mamy jednak potężne wydatki związane z bezpieczeństwem - tłumaczył.
Pytany, czy obietnica zostanie spełniona do końca kadencji, odpowiedział, że "taki jest plan". - Najpóźniej w roku wyborczym, ale chciałbym, by było to wcześniej. Rok wyborczy to 2027, więc zostaje nam 2026 rok - dodawał minister.
Trudne decyzje i unijne ograniczenia
W lipcu zeszłego roku premier Donald Tusk przyznał, że realizacja tej zapowiedzi może się opóźnić. - Bardzo mi zależy na kwocie wolnej, bo to był mój postulat, ale nie możemy przekroczyć pewnej granicy deficytu, bo stracimy środki europejskie - mówił w programie "Fakty po Faktach".
Po tych słowach minister Domański potwierdził, że w 2026 roku podwyżki nie będzie, a w 2027 roku "może być ona bardzo trudna". Przypomniał też, że Polska wydaje obecnie na zbrojenia ok. 5 proc. PKB, a koszt zwiększenia kwoty wolnej do 60 tys. zł to około 54–56 mld zł rocznie.
Koszty i znaczenie reformy
Podwojenie kwoty wolnej to jedna z najbardziej rozpoznawalnych obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej. Zmiana miałaby przynieść realną ulgę milionom podatników - szczególnie osobom o niskich i średnich dochodach oraz emerytom. Osoby zarabiające do ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie nie płaciłyby w ogóle podatku PIT.
Obecnie kwota wolna wynosi 30 tys. zł, co oznacza kwotę zmniejszającą podatek o 3 600 zł rocznie (300 zł miesięcznie przy stawce 12 proc.). Zwiększenie jej do 60 tys. zł dałoby przeciętnemu podatnikowi dodatkowe ok. 3 600 zł rocznie "na rękę" - przy założeniu braku innych ulg.
Choć rząd deklaruje, że nie porzuca planu podniesienia kwoty wolnej, zarówno premier, jak i minister finansów podkreślają, że realizacja tej obietnicy wymaga stabilnych finansów publicznych. W obecnych warunkach gospodarczych i przy rosnących wydatkach na obronność, wprowadzenie reformy przed 2027 rokiem wydaje się coraz mniej prawdopodobne.