Służby dostały zgłoszenie w czwartek, 2 kwietnia, po godzinie 13. Wynikało z niego, że przy drodze wojewódzkiej numer 811, na odcinku pomiędzy Hrudem a Ossówką, leży czarny worek "oznaczony symbolem odpadów radioaktywnych".
- Na miejscu okazało się, że zgłaszający, który zadzwonił na 112, pomylił symbole. Nie chodziło o oznaczenie odpadów radioaktywnych, a o symbol ostrzeżenia przed skażeniem biologicznym - wyjaśnia mł. kpt. Marek Waszczuk z Komendy Miejskiej PSP w Białej Podlaskiej.
Czekał na odbiór przez firmę zajmującą się utylizacją
Na miejsce wysłano pięć zastępów straży pożarnej - cztery z PSP i jeden z OSP. Przyjechała też grupa chemiczna. Okazało się, że w worku, który zostawiły służby weterynaryjne, był martwy dzik. Czekał na odbiór przez firmę zajmującą się utylizacją padłych zwierząt.
- Profilaktycznie worek został jednak sprawdzony spektrometrem, czyli urządzeniem do pomiary promieniowania - dodaje strażak. - W takich sytuacjach lepiej zadzwonić (nawet, jeśli zgłoszenie się nie potwierdzi), niż nie zadzwonić, a faktycznie byłoby jakieś zagrożenie - zaznacza.
Zabierają maksymalnie w ciągu 48 godzin
Katarzyna Pikor-Bojarczuk, zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii w Lublinie mówi, że firmy zajmujące się utylizacją padłych zwierząt starają się zabierać truchła jak najszybciej, jednak nieraz mają sporo pracy.
- Maksymalnie robią to w 48 godzin - zaznacza.
Jednocześnie nie sposób - jak dodaje - by do czasu przyjazdu firmy przy worku czuwał pracownik inspektoratu weterynarii.
Żeby nie doszło do rozstrzeniania się ASF
Na terenie województwa lubelskiego prowadzona jest teraz cykliczna akcja poszukiwania padłych dzików.
- Działania te mają na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń. Jeśli wirus byłby przyczyną śmierci padłego dzika, to jego truchło mogłoby być źródłem zarażenia dla kolejnych zwierząt, ale nie dla ludzi - zaznacza nasza rozmówczyni.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: KM PSP Biała Podlaska