Po przybyciu do Korei Południowej prezydent Francji został zapytany przez reporterów o komentarz na temat słów Donalda Trumpa o sojusznikach, którzy nie angażują się w wojnę w Iranie.
Macron odpowiedział, że decyzję o rozpoczęciu operacji Izrael i USA podjęły samodzielnie. Dodał, że "może ubolewać nad faktem, że nie otrzymują pomocy". - Ale to nie jest nasza operacja - dodał. Ostro skrytykował prezydenta Trumpa za jego niepoważne podejście do wojny, która wpływa na życie ludzi i gospodarkę - pisze "New York Times".
Macron pytany o Trumpa: to nie jest show
Prezydent USA Donald Trump w pierwszych dniach wojny z Iranem mówił, że oczekuje wsparcia od innych państw. Z czasem jego komentarze stały się coraz dosadniejsze. Nazwał sojuszników "tchórzami". Jednocześnie z jego ust padło stwierdzenie, że "nic nie potrzebuje od NATO".
- Chcemy pokoju jak najszybciej - komentował Macron - Sojusze takie jak NATO czerpią swoją siłę z tego, co nie zostało powiedziane, czyli z zaufania, które za nimi stoi. Jeśli każdego dnia podważasz swoje zobowiązania, stają się pozbawione głębi.
- To nie jest show - mówił wyraźnie poruszony. - Tu mówimy o pokoju i o wojnie. O życiu ludzi, o sytuacji naszych państw, o zagrożeniach przed którymi stoimy, o kondycji naszych gospodarek. Musimy zachować powagę. Jeśli chcemy być poważni, nie możemy każdego dnia mówić czegoś sprzecznego z tym, co powiedzieliśmy dzień wcześniej. Być może nie musimy zabierać głosu codziennie.
Jak zauważa "NYT", konflikt między przywódcami ma także charakter osobisty. Podczas wielkanocnego, oficjalnego lunchu w Białym Domu w tym tygodniu z ust prezydenta USA padły szydercze uwagi, które Macron skomentował jako "nieeleganckie i niestosowne".
Trump szydzi z Macrona i jego żony
Podczas lunchu amerykański prezydent, naśladując francuski akcent, relacjonował rozmowę telefoniczną z francuskim przywódcą ws. Iranu. "Nie potrzebowaliśmy ich, ale i tak poprosiłem [o pomoc - red.]. - Dzwonię do Francji, do Macrona, którego żona traktuje wyjątkowo źle. Wciąż dochodzi do siebie po uderzeniu w szczękę - powiedział do przywódców religijnych i przedstawicieli władz.
Nagranie tej opowieści Trumpa znalazło się na oficjalnym koncie Białego Domu w mediach społecznościowych, ale szybko stamtąd zniknęło. Prezydent USA w swojej wypowiedzi najwyraźniej nawiązywał do nagrania, które obiegło świat w ubiegłym roku. Widać było na nim, jak dłoń Brigitte Macron odpycha twarz męża.
CNN komentuje, że podczas pierwszej kadencji Trumpa jego relacja z francuskim prezydentem była przyjacielska. Podczas drugiej uległa pogorszeniu. Na początku tego roku media również pisały o tym, jak Trump parodiował Macrona, opowiadając o rzekomej rozmowie telefonicznej.
- Powiedziałem mu: Emmanuel, jeśli do poniedziałku nie zgodzisz się na wszystkie nasze żądania, nałożę 25-procentowe cło na wszystkie produkty pochodzące z Francji, w tym na wasze wina, szampany i wszystko inne. Odpowiedział: Nie, nie, nie, nie możesz tego zrobić - relacjonował Trump, próbując imitować francuski akcent. - Odparłem: "Tak, mogę to zrobić i zrobię to" - dodał.