Zakaz mediów społecznościowych. Australia zaostrza kurs

dziecko smartfon telefon shutterstock_2532406609
Nastolatkowe w Australii nie mogą korzystać z mediów społecznościowych. Pierwszy taki zakaz na świecie
Źródło wideo: Ada Wiśniewska/Fakty po Południu TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Australia zaostrza kurs wobec mediów społecznościowych dla nieletnich. Po wprowadzeniu w grudniu zakazu korzystania z popularnych aplikacji przez osoby poniżej 16. roku życia, kraj znalazł się w centrum globalnej debaty. Rząd premiera Anthony Albanese, pod presją międzynarodowej uwagi i doniesień o nieskuteczności przepisów, przyspiesza działania egzekucyjne wobec największych platform technologicznych.

Zainteresowanie australijskim modelem regulacji rośnie. Co najmniej osiem państw rozważa wprowadzenie podobnych ograniczeń, a rządy Wielkiej Brytanii, Kanady oraz część amerykańskich polityków analizują rozwiązania przyjęte w Canberze.

- Cały świat obserwuje Australię w tym eksperymencie, dlatego wycofanie się lub udawanie, że problemy nie istnieją, wyglądałoby na słabość rządu - podkreśla Jeannie Paterson, współzałożycielka Centrum Sztucznej Inteligencji i Etyki Cyfrowej.

Problemy z egzekwowaniem zakazu

Mimo deklarowanego sukcesu, rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana. Z raportu regulatora eSafety wynika, że niemal jedna trzecia rodziców twierdzi, iż ich dzieci poniżej 16 lat nadal korzystają z mediów społecznościowych.

W dwóch trzecich przypadków platformy nie weryfikowały wieku użytkowników. Dodatkowo nieletni, którzy nie przechodzili testów wieku, mogli je powtarzać aż do skutku.

Skargi dotyczące cyberprzemocy i nadużyć wizerunkowych nie zmniejszyły się, co podważa jeden z głównych celów wprowadzonego zakazu.

Rząd uderza w Big Techy

We wtorek australijskie władze poinformowały o wszczęciu postępowań wobec gigantów technologicznych, w tym Meta Platforms (Facebook, Instagram), TikTok, Alphabet Inc. (YouTube) oraz Snapchata. Sprawdzane są możliwe naruszenia prawa, a zebrane dowody mogą posłużyć do działań prawnych.

Platformy mają obowiązek podejmować "rozsądne kroki", by uniemożliwić dostęp osobom poniżej 16 lat. W przeciwnym razie grożą im kary sięgające 49,5 mln dolarów australijskich.

Minister komunikacji Anika Wells wskazuje, że problem leży nie po stronie rodziców czy dzieci, lecz w działaniach firm technologicznych podważających rządową politykę.

Międzynarodowe wsparcie i presja

Zdaniem ekspertów rząd czerpie polityczne wsparcie z rosnącego zainteresowania innych państw.

- Rząd jest generalnie bardzo podbudowany liczbą jurysdykcji, które rozważają wprowadzenie ograniczeń dla osób poniżej 16 lat na świecie - zauważa Angela Flannery, była doradczyni resortu komunikacji.

Jednocześnie słabe wyniki egzekwowania przepisów skłaniają władze do bardziej zdecydowanych działań, by zachęcić inne kraje do podobnych kroków.

Wyroki w USA wzmacniają kurs Australii

Dodatkowym impulsem są orzeczenia amerykańskich sądów. W jednym z nich Meta Platforms została zobowiązana do zapłaty 375 mln dolarów kary za zaniedbania związane z bezpieczeństwem dzieci. Inne decyzje uznały Meta i Google za odpowiedzialne za projektowanie platform szkodliwych dla młodych użytkowników.

- Te sprawy sądowe pomogły opinii publicznej. To decyzje ław przysięgłych, że media społecznościowe odpowiadają za dobrostan młodych ludzi, więc rząd będzie z nich czerpał siłę - ocenia Julian Sefton-Green.

Eksperci wskazują, że presja prawna może wymusić zmiany w projektowaniu platform, co w praktyce ograniczy dostęp nieletnich na całym świecie.

Źródło: Reuters
Zobacz także: