Siemoniak: Kopacz naturalnym następcą Tuska. Mnie nie rozważano

Polska

Tomasz Siemoniak był gościem "Jeden na jeden"tvn24
wideo 2/36

Kandydatura Ewy Kopacz na premiera jest optymalna i naturalna - stwierdził w "Jeden na jeden" Tomasz Siemoniak, szef MON. Jego zdaniem marszałek Sejmu powinna podjąć się nowej roli. Zaprzeczył, że jego kandydatura była brana pod uwagę. - W moim rozumieniu takiego tematu nie było - stwierdził.

- Kopacz na pewno ma cechy urodzonego przywódcy, ze wszystkimi plusami i minusami, bo urodzeni przywódcy potrafią być trudni. Jest osobą, która ma bardzo dużą niezależność i potrafi tę niezależność demonstrować - mówił Siemoniak. - Mówię to z całego przekonania, że jest to najlepsza możliwa kandydatura w tej sytuacji.

Przypomniał, że Kopacz dużą przewagą głosów została wybrana pierwszą wiceprzewodniczącą PO i dlatego powinna "podjąć rolę" premiera po Donaldzie Tusku. - W końcu jest pierwszą wiceprzewodniczącą Platformy. To trochę jak wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. Zawsze jest gotowy, żeby zostać prezydentem - podsumował Siemoniak.

Nie chciał jednak komentować doniesień, zgodnie z którymi kandydaturze Kopacz na środowym zarządzie sprzeciwili się Andrzej Halicki i Rafał Grupiński, uważani za stronników tzw. frakcji Grzegorza Schetyny.

Siemoniak premierem?

Szef MON początkowo nie chciał odnieść się do medialnych doniesień, według których jest kandydatem prezydenta na przyszłego premiera. Dopytywany stwierdził, że w najpoważniejszych politycznie sprawach "nie należy spekulować".

- Wkładam to między dziesiątki różnych doniesień medialnych, komentarzy. Często czytałem rzeczy, które kompletnie się wykluczały - stwierdził Siemoniak.

Zaznaczył, że w czasie spotkania z prezydentem w ubiegłym tygodniu o jego kandydaturze nie rozmawiano. - W moim takiego rozumieniu tematu nie było - odparł, komentując swoje ewentualne przyszłe premierostwo.

Tusk "prezydentem" UE

W sobotę Donald Tusk został wybrany przewodniczącym Rady Europejskiej. Oczywistą konsekwencją będzie konieczność podania rządu do dymisji oraz zrzeczenia się przez niego mandatu do Sejmu. To też musi nastąpić do 1 grudnia, a mandat po obecnym premierze obejmie następna osoba z listy stołecznej PO z wyborów w 2011 roku.

Wchodzą w grę Ewa Czeszejko-Sochacka lub były minister sprawiedliwości Andrzej Czuma.

"Donald Tusk mógłby się uczyć od Jacka Saryusz-Wolskiego"tvn24
wideo 2/35

Autor: pk/tr / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24