Sejm zdecydował w sprawie Funduszu Odbudowy. Sprawdź rozkład głosów w poszczególnych ugrupowaniach

TVN24 | Polska

Autor:
akw
Źródło:
TVN24, PAP
Sejm przyjął ustawę w sprawie Funduszu OdbudowyTVN24
wideo 2/29
TVN24Sejm przyjął ustawę w sprawie Funduszu Odbudowy

Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu posłowie przyjęli projekt ustawy w sprawie ratyfikacji decyzji, która umożliwiłaby uruchomienie unijnego Funduszu Odbudowy. Przed głosowaniem premier Mateusz Morawiecki apelował, że "nie powinno być miejsca na małostkowe kalkulacje polityczne". - Dzisiaj przede wszystkim liczy się Polska, liczy się interes Polski – argumentował. Posłowie opozycji zgłaszali wiele zastrzeżeń, przy czym część ugrupowań mimo wszystko deklarowała poparcie ustawy.

Sejm we wtorek zajmował się rządowym projektem ustawy o ratyfikacji unijnej decyzji o zasobach własnych, dotyczącej Funduszu Odbudowy. Po godzinie 18 posłowie głosowali opowiedzieli się za ratyfikacją.

Głosowało 456 posłów. 290 głosowało za, 33 przeciw, a 133 się wstrzymało.

Z klubu PiS głosowało 231 z 233 posłów, 211 było za, a 20 przeciw. W głosowaniu nie wzięło udziału dwóch posłów.

Z klubu Koalicji Obywatelskiej głosowało 128 ze 130 posłów. Poparcie wyraził jeden poseł, nikt nie głosował przeciwko. 127 posłów z KO wstrzymało się od głosu, a dwóch nie głosowało.

Z klubu Lewicy głosowali wszyscy z 47 posłów. Za było 46 z nich, jeden się wstrzymał.

Z klubu Koalicji Polskiej głosowało wszystkich 23 posłów. Za było 22, jeden się wstrzymał od głosu.

Udział w głosowaniu wzięło wszystkich pięciu posłów Polski 2050. Wszyscy byli za.

Z klubu Kukiz'15 udział w głosowaniu wzięło wszystkich czworo posłów. Za było dwóch, przeciwko – jeden. Jeden wstrzymał się od głosu.

Z koła Polskie Sprawy wszyscy troje parlamentarzyści wstrzymali się od głosu.

Wśród 11 posłów Konfederacji wszyscy wzięli udział w głosowaniu. Zgodnie zagłosowali przeciwko.

W głosowaniu wzięło udział czworo posłów niezrzeszonych. Trzech z nich zagłosowało za, jeden był przeciw.

>> Na tvn24.pl relacjonowaliśmy posiedzenie Sejmu

Wynik głosowania w sprawie projektu ustawy o ratyfikacji unijnej decyzji o zasobach własnychPAP/Rafał Guz

Przepadł wniosek o odroczenie posiedzenia

Nadzwyczajne posiedzenie rozpoczęło się po godzinie 16. Przełożenia go na późniejszy termin jeszcze przed obradami domagała się Koalicja Obywatelska. Ugrupowanie chciało w tym czasie poznać ostateczną wersję Krajowego Planu Odbudowy, podstawy do uruchomienia unijnego Funduszu. Wnioskowano o dokończenie negocjacji KPO z samorządami.

Podczas wtorkowego posiedzenia szef klubu KO Cezary Tomczyk złożył wniosek formalny o odroczenie obrad "aż do wprowadzenia uchwały o wyrażeniu zgody na ratyfikację w trybie dwóch trzecich" głosów, czyli większością kwalifikowaną, a nie zwykłą.

- Dzisiaj trzeba zadać jedno najważniejsze pytanie: po co jest parlament? Gdzie jest podmiotowość parlamentu, o której tyle razy mówiliście, do której tyle razy się odnosiliście? – pytał Tomczyk. - Ta sytuacja, z którą mamy do czynienia, jest wyjątkowa, bo doszło do wielkiej zdrady polskich samorządów i ludzi, jeżeli chodzi o zakres Krajowego Planu Odbudowy. I wy to zrobiliście razem z PiS-em, droga Lewico. Tego się po was Polacy na pewno nie spodziewali – mówił.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Tomczyk złożył wniosek o odroczenie obrad, aż do wprowadzenia uchwały o wyrażeniu zgody na ratyfikację w trybie 2/3TVN24

Tomczykowi z mównicy odpowiedział wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki. - Konsultacje trwały dwa miesiące. Kluby parlamentarne zgłosiły się, uczestniczyły w rozmowach. Platforma (Obywatelska) nie była w stanie się zdecydować, jak będzie głosować. Teraz pan przewodniczący (Tomczyk) wychodzi i opowiada bajki, że nie było możliwości konsultacji. Mieliście możliwość, nie skorzystaliście – skwitował.

Wniosek klubu KO został odrzucony – 177 posłów było za, 276 przeciw, jeden poseł się wstrzymał.

Ryszard Terlecki: Platforma Obywatelska nie mogła się zdecydować, jak będzie głosowaćTVN24

Premier: nie wolno nam zmarnować drugiego planu Marshalla

Głos zabrał premier Mateusz Morawiecki. Powiedział, że wtorkowe głosowanie dotyczy "przyjęcia bądź nie środków unijnych na polski rozwój na najbliższą dekadę". - Ta decyzja jest jedną z najważniejszych decyzji na najbliższe dziesięć, dwadzieścia lat – argumentował.

- To około 770 miliardów złotych dla polskich rolników, polskich rodzin, szkół i szpitali. Nie wolno nam zmarnować takiej szansy. Nie wolno nam zmarnować drugiego planu Marshalla – wzywał.

Morawiecki ocenił, że głosowanie na nadzwyczajnym posiedzeniu to moment "arcyważny, fundamentalny". - I w takim momencie fundamentalnym nie ma miejsca na kłótnie. Nie ma i nie powinno być miejsca na małostkowe kalkulacje polityczne takie czy inne. Dzisiaj przede wszystkim liczy się Polska, liczy się interes Polski – mówił.

- To jest przełomowy moment i w takim momencie apeluję do całej Wysokiej Izby o głosowanie za przyjęciem tej ustawy – wezwał premier.

ZOBACZ WYSTĄPIENIE PREMIERA W SEJMIE

Morawiecki: "tak" dla rozwoju, rozkwitu

- Apeluję do wszystkich sił politycznych: odłóżmy swary, kłótnie, odłóżmy tę logikę "oko za oko, ząb za ząb". Apeluję do wszystkich klubów politycznych: przystąpmy do tego głosowania z poczuciem pełnej odpowiedzialności za los Polski, ponieważ ta ustawa, za którą stoją te środki unijne, jest ustawą o polskiej racji stanu – utrzymywał Morawiecki.

Premier przekonywał, że "to wielkie dzieło nie może być przedmiotem hazardu, różnych sztuczek, kuglowania czy partykularyzmów politycznych".

- Powiedzmy raz jeszcze głośne "tak" dla rozwoju Polski, głośne "tak" dla rozkwitu Polski dzięki środkom unijnym. To duża szansa na szybkie wyjście z pandemii, szybkie wyjście z COVID-19 – przekonywał.

Premier podziękował "za liczne uwagi i propozycje" do KPO. - Wiele, bardzo wiele z nich zostało ujętych w Krajowym Planie Odbudowy, dlatego dzisiaj warto podkreślić z całą mocą, że to nie są jakieś abstrakcyjne środki europejskie. To są środki, które mają pomóc polskim szpitalom, szkołom, może szpitalom, w którym leczy się ktoś z państwa rodziny. To są środki, które będą odgrywały ogromną rolę w awansie cywilizacyjnym Polski – mówił.

CZYTAJ WIĘCEJ: Co znalazło się w Krajowym Planie Odbudowy?

Premier Morawiecki: powiedzmy głośne "tak" dla rozwoju Polski, dla rozkwitu Polski dzięki środkom unijnymTVN24

Morawiecki: postulaty Lewicy są w KPO, skorzystaliśmy z uwag PSL

Morawiecki szczególnie podziękował Lewicy, która - jak mówił - "przekazała najbardziej kompleksowy dokument". - Dlatego weszliśmy w bardzo konkretny dialog. Ten rzeczowy, merytoryczny dialog z Lewicą zaowocował włączeniem do KPO kilku ważnych postulatów. Te postulaty znalazły się w takim kształcie, jak uzgodniliśmy w KPO i przesłane zostały wczoraj do Komisji Europejskiej. Dotrzymujemy słowa – oświadczył.

Premier skierował też słowa do ludowców. - Chciałem podziękować za inspirację posłom PSL, za interpelacje, za różne problemy, które zostały podniesione. Z tych refleksji również skorzystaliśmy. One też spowodowały, że KPO jest dzisiaj bogatszy – powiedział.

KONKRET24: Krajowy Plan Odbudowy: rzeczywisty obraz Polski według rządu Zjednoczonej Prawicy

Wystąpienie premiera w SejmieRafał Guz/PAP

Budka do premiera: nie potrafił pan przekonać własnego zaplecza politycznego

W następnej kolejności głos zabrali przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych. W imieniu Koalicji Obywatelskiej przemawiał szef Platformy Borys Budka. - Dlaczego tak bardzo atakuje pan ministra sprawiedliwości, koleżanki i kolegów z Solidarnej Polski? Dlaczego nazywa ich pan tymi, którzy będą działać wbrew interesowi narodowemu? – pytał premiera.

- Nie potrafił pan przekonać własnego rządu, własnego zaplecza politycznego do decyzji, aby poprzeć ratyfikację – mówił. Budka nawiązał do sprzeciwu koalicjanta PiS, Solidarnej Polski, wobec ratyfikacji Funduszu Odbudowy.

Szef PO, zwracając się do parlamentarzystów Lewicy powiedział: - Możemy się różnić, koleżanki i koledzy, ale nie udawajcie, że mówicie w imieniu samorządowców. A dlaczego? Dzisiaj w Senacie odbyliśmy szybkie wysłuchanie publiczne z przedstawicielami wszystkich szczebli samorządów. I wiecie, o co oni prosili? Prosili o czas.

- Wybraliście drogę, która pozwala, że pan premier (Mateusz) Morawiecki może napluć na przeciwników, czyli na kolegów z Solidarnej Polski, jednocześnie zostawić ich w rządzie. Najgorsze co zrobiliście moje koleżanki i koledzy, to zgasiliście nadzieję. Dlaczego? Bo nie upomnieliście się o wartości – powiedział.

Wyjaśnił, że w tym przypadku posłowie Lewicy "zostawili ludzi, którzy pod Sądem Najwyższym, pod Trybunałem Konstytucyjnym walczą o wartości". - Zostawiliście Polki, które na ulicach obrywały pałami od tego rządu. Woleliście zakulisowe rozgrywki – kontynuował Budka. - Wróćcie na dobrą stronę opozycyjną. Jest jeszcze czas – wezwał.

Budka zapowiedział, że jego ugrupowanie zgłosi "szereg poprawek w drugim czytaniu" projektu. - Jednocześnie deklaruję, że nie będziemy popierać tego rządu. Wstrzymamy się, jeżeli te poprawki nie zostaną przyjęte, ale jest szansa, by dzięki tym poprawkom zagwarantować uczciwy plan odbudowy, zagwarantować fundusze dla samorządów, komitet monitorujący, ale przede wszystkim transparentność i sprawiedliwość tych środków – oświadczył.

Borys Budka: nie potrafił pan przekonać własnego rządu, własnego zaplecza politycznego, by poprzeć ratyfikacjęTVN24

Zandberg: jeżeli europejski pociąg nie ruszy, to nie dogoni ani Chin, ani USA

Głos w imieniu klubu Lewicy zabrał Adrian Zandberg. - Dzisiaj bloki gospodarcze na całym świecie uruchamiają inwestycje. USA prezydenta (Joe) Bidena ruszyły do przodu. Tak samo robią Chiny. Europa nie może zostać w blokach startowych – powiedział.

Według niego "europejski Fundusz Odbudowy to wielkie publiczne inwestycje". - To są pieniądze na ratowanie miejsc pracy, na kolejne oczyszczalnie ścieków, na panele fotowoltaiczne i na farmy wiatrowe. Na mieszkania dla młodych, na finansowanie badań naukowych, na kształcenie lekarzy, na robotyzację przemysłu, na sieć 5G, na technologie wodorowe, na magazyny energii, na nowoczesną gospodarkę – wymieniał. - I to jest szansa na skok cywilizacyjny – przyznał.

- Jeżeli europejski pociąg nie ruszy, to nie dogoni ani Chin, ani USA. Tak, europejski fundusz odbudowy to nowy plan Marshalla i Europa nie może z tej szansy zrezygnować – podsumował.

Zandberg zauważył, że Polska "już raz nie wzięła udziału w planie Marshalla". Dodał, że "do dziś płacimy za to cenę". - Jeśli Polska nowy plan Marshalla odrzuci, mniejsza o to z jakich przyczyn, to Zachód po raz kolejny nam ucieknie – ocenił.

Zwracając się do szefa Solidarnej Polski, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, Zandberg stwierdził: - Nie myli się pan, panie ministrze. To jest pogłębienie integracji europejskiej i bardzo dobrze, że tak jest, bo nowe, wspólne inwestycje publiczne zwiążą nas silniej z Europą, a europejski mechanizm praworządności utrudni panu, panie ministrze, bezkarne niszczenie polskich sądów.

Adrian Zandberg: po to jest Fundusz Odbudowy, by postawić Europę na nogi po epidemiiTVN24

Kosiniak-Kamysz: nie zagłosujemy za rządem, zagłosujemy za środkami dla Polski

Szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że PSL "od początku dyskusji" o Krajowym Planie Odbudowy i Funduszu Odbudowy "jako pierwsze ugrupowanie stawiało warunki". - Później dołączyły kolejne, za co bardzo dziękuję – powiedział.

- Stawialiśmy warunki dotyczące udziału samorządów, przedsiębiorców prywatnych, żeby te pieniądze trafiły do wszystkich wspólnot lokalnych, samorządów, niezależnie od koloru legitymacji partyjnej włodarzy gmin, powiatów i województw. Chcieliśmy pokazać naszym głosem, wzywającym do debaty, że lepszy jest Krajowy Plan Odbudowy, który widzi myśl strategiczną, a nie tylko doraźne działanie – opisał.

Kosiniak-Kamysz zauważył, że opozycja w tej sprawie utraciła solidarność. - Wiecie, kto się z tego najbardziej cieszy? Prezes (PiS) Jarosław Kaczyński i prezes (Solidarnej Polski) Zbigniew Ziobro. Jeden miał od tygodnia załatwioną większość i nie musiał już czekać na zakończenie negocjacji, a drugi, bo może dzisiaj zagłosować spokojnie i z rządu nie wyleci – oświadczył szef PSL.

- Utraciliśmy szansę na przejęcie sprawczości. To jest wielki błąd opozycji, za który wszyscy powinniśmy się razem uderzyć w piersi – przyznał.

Kosiniak-Kamysz przyznał, że KPO nie jest idealny, ale po konsultacjach trochę udało się go poprawić. - Kilka naszych postulatów zostało zrealizowanych – zauważył. Wymienił zwiększenie środków na rolnictwo, na zieloną energię, na zeroemisyjny transport szynowy, a także więcej środków dla samorządów i podmiotów prywatnych.

Kosiniak-Kamysz: środki z Funduszu Odbudowy są bardzo potrzebne dla ochrony zdrowia, dla Polek i PolakówTVN24

- Dzisiaj nie zagłosujemy razem z kimś, dzisiaj nie zagłosujemy za rządem, dzisiaj zagłosujemy za środkami dla Polski, za środkami dla poszkodowanych, za samorządnością – oświadczył. - Zagłosujemy za silną Polską w Europie – zapowiedział.

Buda: do KPO udało się wprowadzić kilkaset uwag

Głos zabrał także wiceminister Waldemar Buda, który odpowiadał za konsultacje Krajowego Planu Odbudowy.

- Słucham każdego z wystąpień i powiem państwu szczerze, nie wiem, dlaczego państwo są przeciwni. Nie padł żaden argument, który by wskazywał merytoryczne uzasadnienie wniosku o wstrzymanie się albo bycie przeciwnym – stwierdził. - Państwo wykazali tylko jedno: są przeciwni PiS, tylko dlatego zagłosują przeciwko – ocenił.

Buda podał, że w sprawie KPO rząd odbył "kilkadziesiąt spotkań z samorządowcami, przedsiębiorcami". Podał, że zgłoszono 5,5 tysiąca uwag. - Zwykli Polacy pisali do nas uwagi, a myśmy wszystkie czytali. Realnie udało się wprowadzić do KPO kilkaset uwag – przekonywał wiceminister.

Przypomniał, że w marcu Lewica i Polska 2050 złożyły na piśmie poprawki, po czym odbyły się spotkania z nimi i negocjacje. - Nie było natomiast poprawek ani uwag ze strony głównej partii opozycji – zauważył.

- Za dziesięć lat prawdopodobnie większości z nas tu w parlamencie nie będzie, ale będzie informacja o tym, jak który poseł zachował się przy tej bardzo ważnej decyzji (głosowaniu - red.) dziewiątej kadencji – podsumował Buda.

Autor:akw

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Rafał Guz