W środę podczas konferencji prasowej Paulina Hennig-Kloska poinformowała, że grupa parlamentarzystów z Polski 2050 założy nowy klub parlamentarny. Dotychczasowa wiceprzewodnicząca partii ogłosiła, że nowy klub będzie nazywać się Centrum, a utworzy go grupa 15 posłów i trzech senatorów.
Sprawę rozłamu w Polsce 2050 komentowali parlamentarzyści, którzy zdecydowali się na utworzenie Centrum.
Petru: zakładam, że ten nasz klub parlamentarny będzie większy
Reporterka TVN24 Agata Adamek zapytała w Sejmie Ryszarda Petru, czy po rozłamie czuje smutek, czy ulgę. - Ulgę, dlatego że ten spektakl trwał za długo, te dyskusje o tym, czy mamy prawo dyskutować w klubie o zmianie przewodniczącego i tak dalej, zamiast rozmawiać o ważnych sprawach, naprawdę były męczące - odparł poseł.
- Jesteśmy stabilnym koalicjantem, chcemy to pokazać. Chcemy zwrócić się do tych, którzy na nas zagłosowali w 2023 roku, którzy się trochę poczuli porzuceni i na pewno taką sagą o tym, co się dzieje w Polsce w 2050 nikogo nie bylibyśmy w stanie przyciągnąć - mówił Petru.
Agata Adamek zauważyła, że wobec zmian w układzie koalicyjnym ambicje Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz dotyczące objęcia funkcji wicepremiera mogą się nie zrealizować. - Też tak sądzę, natomiast to są decyzje już koalicjantów i bardzo bym nie chciał mówić w stosunku do innych, co sądzimy o poszczególnych stanowiskach, oczekiwaniach - uciął Petru.
- Zakładam, że ten nasz klub parlamentarny będzie większy w najbliższym czasie. Jak okrzepnie, to wtedy będzie moment na decyzję, jak chcemy potem wpływać na koalicję rządową - mówił.
Zdaniem Petru w przyszłości "nie będzie klubu Polska 2050, tylko koło". - Niczego złego koleżankom i kolegom nie życzę, ale chyba nasi wyborcy oczekują powagi, koalicyjności, skuteczności, a nie takiego spektaklu, który był grany przez ostatnie tygodnie, miesiące - dodał.
- To jest moment przecięcia tej sagi, to jest moment wyjścia z groteski - mówił poseł.
Trela: nie zgadzałem się z polityką przewodniczącej partii
Reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska pytała w Sejmie senatora Jacka Trelę o to, dlaczego zdecydował się na złożenie rezygnacji z członkostwa w partii i klubie parlamentarnym. - Dlatego że nie zgadzałem się, tak jak większość koleżanek i kolegów posłów i senatorów, z prowadzoną polityką przez władze dotychczasowego klubu oraz przez przewodniczącą partii - odparł Trela.
- Staraliśmy się utrzymać jedność, ale z upływem każdego dnia widać było, że szanse są coraz mniejsze - mówił senator o ostatnich tygodniach w Polsce 2050.
- Wynik demokratycznych wyborów pokazał, że (Paulina Hennig-Kloska) przegrała niewielką tylko mniejszością, liczbą głosów, ale w ślad za tym rozstrzygnięciem poszły już dalej autorytarne działania przewodniczącej, która wygrała wybory - komentował senator.
- Myślę w szczególności o uchwale podjętej przez Radę Krajową, która zacementowała, zabetonowała możliwości zmian personalnych w klubie. Jest to uchwała niedemokratyczna, sprzeczna z ustawą o partiach politycznych, narzucająca pewien koncept działalności tego klubu - mówił. - Klubu, w którym nie było dyskusji, nie było merytoryki, były tylko jakieś dziwne rozgrywki personalne po to, żeby zwiększyć obszar władzy przewodniczącej partii - dodał.
Trela mówił też o roli, jaką w ostatnich tygodniach odegrał w Polsce 2050 jej poprzedni lider Szymon Hołownia. - Bardzo liczyłem, że Szymon Hołownia poskleja (partię). Ja liczyłem w ogóle na to, że zdecyduje się wystartować w wyborach na przewodniczącego. Niestety nie podjął takiej decyzji, a podjął ją dopiero później - mówił.
- Wiemy o tym, że (Hołownia) próbował wrócić do gry, ponowić wybory, właściwie od pierwszej tury, ale to były ruchy niedemokratyczne, na które nie było zgody również z mojej strony - powiedział.
Leo: moment rozstania zdecydowanie nadszedł
- Trudna decyzja, w końcu to prawie sześć lat wspólnej pracy, wspólnych projektów, wspólna droga polityczna - mówiła w Sejmie Aleksandra Leo po konferencji, podczas której ogłoszono rozłam w Polsce 2050.
- Nie będziemy wrogami dla naszych kolegów, koleżanek z Polski 2050. Ale ten moment rozstania zdecydowanie nadszedł - dodała.
- Miniona sobota to był taki już punkt, po którym ja na przykład nie widziałam możliwości dalszej współpracy - powiedziała. To w sobotę Rada Krajowa zobowiązała w uchwale członków partii, by do Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca zaprzestali eskalacji napięć. Rada chce też zawieszenia postępowań dyscyplinarnych oraz powstrzymania się od zmian personalnych w organach publicznych i samorządowych.
Uchwała została źle przyjęta zwłaszcza przez część działaczy, którzy określili ją jako "kagańcową".
Agata Adamek pytała Leo, co doprowadziło do rozpadu Polski 2050. - Demokratyczny wybór przewodniczącej to nie jest coś, na czym może się zakończyć cały proces, klub domaga się również demokratycznych wyborów, (demokratycznego) podejmowania decyzji. Łamanie regulaminu przez przewodniczącego, jednoosobowe podejmowanie decyzji przez przewodniczącą w klubie, którego nawet nie jest członkinią - wymieniała.
Autorka/Autor: Kuba Koprzywa
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24