"Gorąca linia" przed odejściem. A potem? "Oglądaliśmy i mówiliśmy: o matko"

Paulina Hennig-Kloska wraz z posłami na konferencji prasowej
Paulina Hennig-Kloska wraz z posłami na konferencji prasowej
Źródło: PAP/Marcin Obara
Wydarzenia w Polsce 2050 przyspieszyły po sobocie. Grupa posłów uznała wtedy, że "nie będzie ciągnąć tego serialu". Co przeważyło? I jak wyglądały ostatnie godziny przed najgłośniejszym politycznym rozwodem ostatnich miesięcy?
Artykuł dostępny w subskrypcji

Grupa kilkunastu posłów, na czele z ministrą klimatu i środowiska Pauliną Hennig-Kloską, ogłosiła w środę, że opuszcza klub Polski 2050 i tworzy nowy klub parlamentarny Centrum. Zgłosiło się do niego 15 posłów (w tym jedna posłanka niezrzeszona) i 3 senatorów. W "starym" klubie zostało 15 posłów.

Decyzja "rozłamowców" to pokłosie ciągnących się od tygodni sporów wewnątrz Polski 2050, a także zwycięstwa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącą partii.

Od środy podział klubu jest już nie tylko symboliczny. Jak wyglądały ostatnie godziny przed oficjalnym ogłoszeniem decyzji?

"Uchwała kagańcowa" przyspieszyła wydarzenia

Z naszych nieoficjalnych rozmów z posłami, którzy zdecydowali się na stworzenie nowego klubu Centrum, wynika, że decyzja o tym, aby to właśnie w środę rano ogłosić taką decyzję, zapadła we wtorek.

Nasi rozmówcy są podzieleni co do tego, czy była wyznaczona "godzina zero" - konkretny moment, w którym gremialnie uznano: "wychodzimy". W sejmowych kuluarach słyszymy, że "zbierało się od dawna", że nawarstwiło się zbyt dużo spornych kwestii i kłótni.

Czytaj także: