Policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza w czwartek rano. Piesiewicz tego samego dnia został doprowadzony do siedziby Prokuratury Krajowej w Katowicach.
Przed godziną 22 minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przekazał, że prezes PKOl usłyszał zarzuty "z art. 230 §1 i 302 §1 k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością". "To był intensywny dzień" - podsumował.
Wcześniej reporter "Superwizjera" Maciej Duda i reporter tvn24.pl Robert Zieliński poinformowali o zarzutach dla Piesiewicza i ustalili, że w obliczu nadciągającego krachu i niewypłacalności Zondacrypto, Radosław Piesiewicz zdołał odzyskać 100 procent zainwestowanego kapitału. Śledczy twierdzą, że został potraktowany w sposób uprzywilejowany względem tysięcy innych klientów, których wypłaty zostały zablokowane.
Co grozi Piesiewiczowi?
Artykuł 302 paragraf 1 Kodeksu karnego dotyczy faworyzowania wierzycieli, za co kara grozi zarówno dłużnikowi, jak i wierzycielowi, który korzyść przyjmuje. Zdaniem śledczych wypłata pełnej kwoty na rzecz Piesiewicza nastąpiła w sytuacji grożącej niewypłacalności podmiotu, ze szkodą dla pozostałych inwestorów.
Dłużnikowi i uprzywilejowanemu wierzycielowi za działanie na szkodę pozostałych wierzycieli grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Artykuł 230 paragraf 1 Kodeksu karnego dotyczy płatnej protekcji. Najprawdopodobniej chodzi o powoływanie się przez Piesiewicza na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów i podjęcia się załatwienia sprawy dla Przemysława Krala, szefa Zondacrypto.
Za płatną protekcję grozi kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.
Piesiewicz w kwietniu tego roku mówił, że sam inwestował w kryptowaluty za pośrednictwem Zondacrypto. Podał, że suma jego strat jest bliska miliona złotych.
Jeszcze niespełna tydzień temu prezes PKOl pisał w serwisie X, że w sprawie Zondacrypto sam jest osobą "pokrzywdzoną", a na giełdzie nabył tokeny za 200 tysięcy euro (około 867 tysięcy złotych). "Dziś okazuje się, że odzyskał 100 procent środków. Są równi i równiejsi" - zauważył dziennikarz "Superwizjera" Michał Fuja.
Ustalenia w sprawie Radosława Piesiewicza
Przed zatrzymaniem dziennikarze "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja i Wirtualnej Polski Szymon Jadczak ujawnili informacje o drogim prezencie dla prezesa PKOl od szefa Zondacrypto. Radosław Piesiewicz otrzymał od Przemysława Krala zegarek wart 40 tysięcy euro (około 173 tysięcy złotych).
Szef PKOl miał obiecywać prezesowi upadłej obecnie giełdy kryptowalut wstawiennictwo u byłego premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa UOKiK. Piesiewicz potwierdził, że Kral przekazał mu zegarek, ale zapewnił, że zapłacił za niego gotówką. Szymon Jadczak i Michał Fuja przeanalizowali sprzeczne wypowiedzi Piesiewicza w tej sprawie.
Po publikacji WP i TVN24 prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował o "pozyskaniu nowych dowodów" i "istotnym przełomie" w śledztwie dotyczącym Zondacrypto.
Ze względu na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia, jaki status w sprawie ma prezes Zondacrypto. Wiadomo, że jego obrońcami są Roman Giertych i Jacek Dubois. - W trakcie czynności procesowych Kral miał przedłożyć do dyspozycji majątek, który został zabezpieczony przez organy ścigania - poinformował Giertych.