Piesiewicz już wcześniej wspominał o swoich nietrafionych decyzjach finansowych. Błędy na giełdzie miały go kosztować około miliona złotych.
WIĘCEJ W MATERIALE "CZARNO NA BIAŁYM" - "MĘTNA WODA"
Prezes PKOl powiedział w RMF FM, że podobne straty poniósł z tytułu inwestycji w Zondacrypto.
- Jestem poszkodowany - powiedział Pisiewicz. Dodał też: - Mam pretensje do siebie, że włożyłem tam pieniądze, mogę tyle powiedzieć, ale zaufałem, bo widziałem jak ta firma prężnie działa.
Bliska współpraca komitetu z giełdą
Giełda od października jest sponsorem generalnym PKOl. Zgodnie z umową siedziba PKOl zmieniła nazwę na "Zondacrypto Centrum Olimpijskie", a w lutym na budynku, który od 20 lat nosi też imię Jana Pawła II, pojawił się wielki neon reklamujący sponsora.
Prezes PKOl zapowiedział, że jeśli do końca kwietnia nie wpłynie kolejna transza środków z giełdy kryptowalut Zondacrypto, to zerwie umowę sponsorską. Po raz kolejny przekazał, że nie poda się do dymisji. Zamierza za to kandydować na następną kadencję.
- Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl, nie wpłyną środki, mam podstawę do tego, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl - powiedział Piesiewicz.
- I natychmiast znika neon z siedziby PKOl - dodał.
Jak przyznał, ostatni kontakt z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem miał w zeszłym tygodniu i ten zapewnił go, że wszystko jest w porządku. Teraz - przekazał - "SMS-y nie dochodzą".
Zarzuty do rządu
Szef PKOl zapowiedział, że jeśli Zondacrypto upadnie, założy stowarzyszenie, "które będzie walczyło o pieniądze stracone przez tych wszystkich, którzy tam wpłacili pieniądze, którzy dali się oszukać". Dodał, że za straty na kontrowersyjnej giełdzie kryptowalut obwinia w dużej mierze rząd, który jego zdaniem nie ujawnił kluczowych informacji na temat sytuacji Zondacrypto.
- Dopóki jest nadzieja, tli się, że firma wypłaci, że firma działa, że firma jest, to jeszcze nie czuję się (oszukany - red.). Ale jeżeli okaże się, że firma upadnie, to sam pójdę z roszczeniem do rządu - zapowiedział szef PKOl. - Bo jeżeli mieli informację 11 miesięcy wcześniej, to powinni ostrzec wszystkich tych, którzy wpłacali pieniądze i tracili swoje oszczędności życia.
Poszkodowani sportowcy
Wśród osób, które nie mogą spieniężyć swoich tokenów, są polscy olimpijczycy. Łącznie firma za wyniki w tegorocznych zimowych igrzyskach we Włoszech miała im przekazać w formie nagród 1,38 mln złotych.
Piesiewicz zapewnił w czwartek, że sportowcy z miejsc 4-8, którzy wcześniej nie dostali tokenów za swojej wyniki, otrzymali stosowne wynagrodzenie dzięki sponsorom PKOl.
- Pieniądze poszły na ich konta, więc wszyscy nasi sportowcy, którzy zajęli 4-8, dostali wypłaty środków pieniężnych - zaznaczył.
Pytany, czy PKOl zapłaci innym polskim olimpijczykom, m.in. potrójnemu medaliście Kacprowi Tomasiakowi, za tokeny, których nie mogą spieniężyć, odparł, że może te kwoty pokryć ze środków, jakie kierowanej przez niego organizacji - jego zdaniem - należą się od firmy Polkomtel, która w lutym wypowiedziała umowę sponsorską.
Afera Zondacrypto
O tym, że giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - podali dziennikarze. Prezes Zondacrypto Przemysław Kral w oświadczeniu zapewniał wówczas, że Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca".
Śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Według śledczych łączna wysokość szkód wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto.
W piątek Sejm po raz drugi nie odrzucił weta prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów, która miała na celu umożliwienie Komisji Nadzoru Finansowego sprawowanie nadzoru nad tym rynkiem. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przekazał w poniedziałek, że w resorcie trwają prace nad rozwiązaniami, które mogłyby doprowadzić do przyjęcia ustawy o rynku kryptoaktywów.