Widok dwóch mężczyzn dźwigających worek ziemniaków, nie wzbudził podejrzeń dwojga strażników miejskich, którzy w środę patrolowali rejon ulicy Kordeckiego na Pradze-Południe. Wszystko zmieniło się, gdy zauważyli biegnącego w ich kierunku pracownika ochrony, który krzyczał, że "złodziej ukradł ziemniaki ze sklepu".
Widząc, że jeden z mężczyzn zaczął uciekać, przystąpili do pościgu. Zatrzymali go między blokami, gdzie próbował się ukryć.
To nie pierwsza kradzież
Pracownik ochrony sklepu wyjaśnił strażnikom, że nie była to pierwsza kradzież tego mężczyzny. Kilka razy zarejestrował je monitoring, ale wcześniej nie został schwytany.
Strażnicy wezwali policjantów. W czasie oczekiwania na patrol awanturować zaczął się kolega zatrzymanego, który próbował go "ratować". Do awantury włączył się również 36-latek. Strażnicy szybko jednak opanowali sytuację i obaj awanturnicy zostali ukarani mandatami za zakłócanie spokoju.
Worek ziemniaków "za dużym ciężarem"
"Zapis z monitoringu sklepowego potwierdził, że ujęty 36-latek już cztery razy dokonywał kradzieży w tym sklepie, na łączną kwotę 400 złotych. Jako że kradzież mienia o wartości do 800 złotych jest traktowana jako wykroczenie (zgodnie z artykułem 119 Kodeksu wykroczeń), policjanci ukarali sprawcę mandatem karnym. Finalnie worek ziemniaków okazał się dla 36-latka 'za dużym ciężarem'" - podsumowali strażnicy miejscy.
Art. 119. § 1. Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 800 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.Kodeks karny