Szef MON reaguje na słowa prezydenta. "Powiedziałem prawdę"

pap_20250814_1DY (1)
Karol Nawrocki: Władysław Kosiniak-Kamysz wygłupił się
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wetując SAFE, prezydent nie stanął w jednym szeregu z wojskowymi, z ekspertami, z chęcią budowy bezpiecznej i silnej Polski - ocenił w piątek Władysław Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do uwag Karola Nawrockiego pod swoim adresem. Szef MON dodał, że weto do SAFE jest prezydenckim "wyrzutem sumienia" i w tym kontekście komentował podejście głowy państwa do polsko-brytyjskiego traktatu obronnego.

Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii - Donald Tusk i Keir Starmer - podpisali w środę traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Fakt ten zapoczątkował kolejny konflikt na linii rząd-Pałac Prezydencki. Głowa państwa i jego otoczenie twierdzą, że nie zostali o tym wcześniej poinformowani. 

W odpowiedzi na te zarzuty szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował, że chciałby, "żeby chociaż raz kancelaria pana prezydenta ucieszyła się z tego, że Polska jest bezpieczniejsza". - Szlag trafia człowieka, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku kancelarii prezydenta jako pępku świata - dodał.

Nawrocki: rząd nie wykonał pewnej pracy

Komentarz ministra ocenił Nawrocki w trakcie piątkowego briefingu przed Pałacem Prezydenckim, mówiąc, że wicepremier "wygłupił się", a jego słowa były "nierozważne".

- Zadajecie mi pytanie (...), czy zwierzchnik Sił Zbrojnych podpisze strategiczny wojskowy sojusz z Wielką Brytanią. A ja nie mam informacji na temat prowadzonych rozmów, na temat prowadzonych dyskusji. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie przeprowadziło analiz, więc tutaj pan premier Kosiniak-Kamysz się wygłupił. Rząd nie wykonał pewnej pracy - powiedział. 

Zanim traktat wejdzie w życie, musi być ratyfikowany przez oba państwa, a to wymaga podpisu prezydenta. 

- Jakiej odpowiedzi oczekiwalibyście od logicznie myślącego prezydenta, który ma wziąć odpowiedzialność za pewien podpisany dokument? (...) Chyba rzeczą naturalną jest, że jeśli chcę podpisać dokument, to muszę mieć świadomość tego, co w tym dokumencie jest - podkreślił. - To nie jest odpowiedź przeciwko sojuszowi polsko-brytyjskiemu, tylko za pewną powagą funkcjonowania organów państwowych - dodał Nawrocki. 

Kosiniak-Kamysz: to jest wyrzut sumienia prezydenta

Później w piątek dziennikarze zapytali szefa MON w Sejmie, jak odbiera słowa prezydenta. Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że "nie chce powiedzieć, (...) jak się zachował" prezydent, odmawiając podpisania ustawy wdrażającej program SAFE.

- (Prezydent) nie stanął w jednym szeregu z wojskowymi, z ekspertami, z chęcią budowy bezpiecznej i silnej Polski. Myślę, że to jest wyrzut sumienia pana prezydenta, który teraz próbuje przykryć, atakując mnie. Ja się tym nie będę za bardzo przejmował, szczerze mówiąc. Powiedziałem prawdę - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że jeżeli Polska podpisuje traktat obronny z Wielką Brytanią, to nie jest to powód do smutku, tylko powód do radości. Zapewnił przy tym, że procedury dotyczące traktatów międzynarodowych są zachowane.

Kosiniak-Kamysz: to jest gra

Szef MON podkreślił, że traktat międzynarodowy przechodzi właściwą ścieżkę legislacyjną, zostaje przyjęty i podpisany przez rząd, a następnie zaakceptowany przez parlament. I - jak mówił Kosiniak-Kamysz - na końcu decyzję podejmuje prezydent.

- Taka jest nasza konstytucja, prezydent nie bierze udziału w tworzeniu tego porozumienia, nie jest parlamentem, nie jest rządem. Jest częścią władzy wykonawczej, która ma prawo zdecydować o podpisaniu lub nie (...). Ja mu nie odbieram tego prawa, ale niech on nie odbiera nam prawa do mówienia, że przygotowaliśmy najlepszy możliwy traktat, że ten traktat wzmacnia polskie bezpieczeństwo - powiedział minister. 

>>> Zobacz też: Co znajduje się w polsko-brytyjskim traktacie?

Ocenił, że prezydent i jego przedstawiciele powinni wyrazić satysfakcję i radość z podpisania traktatu, "a nie negować i nie szukać, jak zawsze, dziury w całym, tylko zagrać w jednej drużynie". - Przecież my nie wysłalibyśmy czegoś złego do pana prezydenta, co nie byłoby dobre dla bezpieczeństwa Polski. Więc powinien mieć trochę więcej zaufania, bo my mamy zaufanie, że w końcu podejmie dobrą decyzję. Nie wyobrażam sobie, żeby prezydent nie podpisał traktatu o zwiększonej obronności polskiej dzięki umowie z Wielką Brytanią - dodał wicepremier.

Odpowiadając na kolejne pytania o postawę Pałacu Prezydenckiego, Kosiniak-Kamysz ocenił, że "przecież to jest wszystko gra". - Prezydentowi przecież nie chodzi o to, co jest w tym traktacie, nie chodzi o to jego współpracownikom, jakie są tam przepisy. Tylko chodzi o to, żeby zmieniać cały czas konstytucję, bez zmiany konstytucji poszerzać swoje uprawnienia - stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Kolejny spór na linii rząd - prezydent

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał, że rząd nie konsultował się z ośrodkiem prezydenckim w sprawie podpisania traktatu. Później powiedział, że treść umowy trafiła do KPRP na dzień przed podpisem. Nawrocki twierdził, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie "z opinii publicznej".

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór zapewniał w czwartek, że "MSZ od początku procesu (dotyczącego traktatu) regularnie informowało Kancelarię Prezydenta RP o stanie negocjacji i planowanej treści Traktatu".

Tusk był pytany w czwartek w TVN24, czy bierze pod uwagę scenariusz, w którym prezydent odmówi podpisania polsko-brytyjskiego traktatu. Premier odparł, że "słyszał jakieś głosy z kancelarii prezydenta Nawrockiego, które kwestionują sens czy sposób procedowania nad traktatem polsko-brytyjskim". - Ale nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować - poprzez na przykład brak podpisu prezydenta - traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski - powiedział premier. 

Źródło: PAP
Czytaj także: