Premier zostanie w domu?

 
Kto poleci z Polski na listopadowy szczyt do Brukseli?
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jeśli prezydent się uprze, by 7 listopada lecieć na szczyt UE do Brukseli, premier zostanie w domu - twierdzi "Dziennik". Ale dodaje, że rząd liczy, iż Lech Kaczyński wycofa się z planów podróży, ustępując należnego miejsca Donaldowi Tuskowi.

Tym razem kłótni o samolot ma nie być - przekonuje premier. - Nie będę gnębił prezydenta i nie dopuszczę, by znów tematem była żenująca walka o krzesła - mówił Donald Tusk na pokładzie samolotu, którym wracał z Chin.

Powody do unikania sporu są tym większe, że - w odróżnieniu od październikowego szczytu - tym razem dla delegacji polskiej na szczycie przeznaczono tylko jedno krzesło, a nie dwa. Premier z konieczności więc deklaruje, że jeśli prezydent się uprze, by reprezentować stanowisko rządu w sprawie kryzysu, on sam ustąpi.

Tusk liczy na "politykę miłości"

Na razie jednak Donald Tusk liczy na porozumienie z głową państwa. Według "Dz" mogą w tym pomóc rozmowy podczas Rady Gabinetowej we wtorek.

Tymczasem Kancelaria Premiera nie chce zdradzać scenariusza działań na wypadek sytuacji, kiedy prezydent nie zrezygnuje z wyjazdu do Brukseli. - Premier nie dopuści do kolejnej kompromitacji Polski - ucina krótko szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.

Decyzja prezydenta być może już w poniedziałek

Co na to Kancelaria Prezydenta? - Możliwe jest wszystko - stwierdza enigmatycznie szef kancelarii Piotr Kownacki. Jak podkreślił, jeśli tym razem rząd zapozna wcześniej Lecha Kaczyńskiego z oficjalnym stanowiskiem Polski, które ma być prezentowane na szczycie, to "reszta jest juz do ustalenia". Co to oznacza? Dowiemy się być może już w poniedziałek - jak zapowiadają na łamach "Dziennika" współpracownicy głowy państwa.

Źródło: Dziennik

Czytaj także: