Tym razem kłótni o samolot ma nie być - przekonuje premier. - Nie będę gnębił prezydenta i nie dopuszczę, by znów tematem była żenująca walka o krzesła - mówił Donald Tusk na pokładzie samolotu, którym wracał z Chin.
Powody do unikania sporu są tym większe, że - w odróżnieniu od październikowego szczytu - tym razem dla delegacji polskiej na szczycie przeznaczono tylko jedno krzesło, a nie dwa. Premier z konieczności więc deklaruje, że jeśli prezydent się uprze, by reprezentować stanowisko rządu w sprawie kryzysu, on sam ustąpi.
Tusk liczy na "politykę miłości"
Na razie jednak Donald Tusk liczy na porozumienie z głową państwa. Według "Dz" mogą w tym pomóc rozmowy podczas Rady Gabinetowej we wtorek.
Tymczasem Kancelaria Premiera nie chce zdradzać scenariusza działań na wypadek sytuacji, kiedy prezydent nie zrezygnuje z wyjazdu do Brukseli. - Premier nie dopuści do kolejnej kompromitacji Polski - ucina krótko szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
Decyzja prezydenta być może już w poniedziałek
Co na to Kancelaria Prezydenta? - Możliwe jest wszystko - stwierdza enigmatycznie szef kancelarii Piotr Kownacki. Jak podkreślił, jeśli tym razem rząd zapozna wcześniej Lecha Kaczyńskiego z oficjalnym stanowiskiem Polski, które ma być prezentowane na szczycie, to "reszta jest juz do ustalenia". Co to oznacza? Dowiemy się być może już w poniedziałek - jak zapowiadają na łamach "Dziennika" współpracownicy głowy państwa.
Źródło: Dziennik