Zakaz patostreamingu. Nowe przepisy wchodzą w życie

Sejm pracuje nad przepisami o zakazie patostreamingu (zdjęcie ilustracyjne)
Martyna Różycka, kierowniczka zespołu "dyżurnet" NASK, o patostreamingu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dziś wchodzi w życie ustawa zakazująca patostreamingu. Przewiduje karę do pięciu lat więzienia. Co zakłada i jak zgłaszać nielegalne treści?

Wejście w życie przepisów kryminalizujących patostreaming w ramach nowelizacji Kodeksu karnego oznacza, że za rozpowszechnianie w internecie treści, których wspólnym mianownikiem jest promowanie zachowań szkodliwych społecznie, niezgodnych z prawem, nierzadko także z elementami pornografii czy pełnych wulgaryzmów, będzie można trafić do więzienia. Maksymalny wymiar kary to pięć lat pozbawienia wolności.

Ekspert: to, co mogłoby zadziałać od razu, to szybka reakcja platform internetowych

Zdaniem Arkadiusza Michałowskiego z zespołu Dyżurnet.pl - punktu kontaktowego do zgłaszania nielegalnych treści w internecie, działającego w ramach NASK - pociąganie do odpowiedzialności karnej twórców patotreści oraz tych, którzy takie materiały repostują lub tworzą na ich podstawie między innymi tak zwane rolki, to ważny, ale niewystarczający element całego systemu reagowania.

- Dopiero praktyka pokaże, czy nowe przepisy przełożą się na zmniejszenie liczby szkodliwych treści w internecie. Z całą pewnością potrzeba na to czasu. Tym, co mogłoby zadziałać od razu, byłaby zdecydowana i szybka reakcja platform internetowych, na których takie treści się pojawiają - wyjaśnił. Dodał, że wciąż czekamy na przepisy, które zmusiłyby platformy do takich reakcji.

Te przepisy to dwie przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji nowelizacje, których celem jest wprowadzenie procedury umożliwiającej szybkie wydawanie nakazów ograniczających dostęp do treści naruszających prawo w internecie, przy poszanowaniu praw użytkowników sieci. W Sejmie trwają prace nad jedną z nich. Druga przed wakacjami parlamentarnymi trafiła do Senatu, który przyjął do niej poprawki.

Procedowane obecnie projekty są odpowiedzią na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Weto uniemożliwiło implementację obowiązującego w krajach Unii Europejskiej aktu o usługach cyfrowych (DSA), który zaczął obowiązywać ponad dwa lata temu. Za brak wdrożenia Polsce grożą wysokie kary finansowe ze strony TSUE.

Michałowski zauważył, że póki co nielegalne i szkodliwe treści, choć niezgodne z regulaminami platform społecznościowych, są bardzo rzadko przez te platformy usuwane. Najczęściej dzieje się tak po zgłoszeniach Dyżurnet.pl. Zgłoszenia od pojedynczych użytkowników często pozostają bez reakcji.

Z obserwacji eksperta wynika też, że patotwórcy przenoszą się z serwisów lepiej moderowanych do tych, które swoim użytkownikom pozwalają na więcej - jak Kick, Telegram czy Discord, umożliwiające też tworzenie zamkniętych grup - przy czym przepisy penalizujące patostreaming obejmą także takie grupy.

Wyjazd za granicę nie uchroni przed odpowiedzialnością

Informując o podpisaniu ustawy, prezydent powiedział, że oczekuje, że zostaną do niej wniesione poprawki pozwalające na egzekwowanie prawa wobec twórców transmisji prowadzonych poza Polską. Jednak zdaniem Mikołaja Małeckiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego i twórcy bloga "Dogmaty karnisty", współautora regulacji, takie zmiany nie są konieczne, ponieważ przepisy umożliwiają ściganie autorów niezależnie od tego, gdzie znajdują się fizycznie.

- Przestępstwo, o którym mówimy, polega na publicznym rozpowszechnianiu filmików, nagrań w internecie. Więc publiczne rozpowszechnianie jest tam, gdzie jest widz. Celujemy w ochronę widzów - przede wszystkim dzieci - w Polsce. Nie ma to najmniejszego znaczenia, na jakim serwerze jest materiał, czy w jakim medium społecznościowym się pojawił. Znaczenie ma to, gdzie jest publiczne rozpowszechnianie, a publiczne rozpowszechnianie jest tam, gdzie jest publika - powiedział Małecki.

Dodał, że celowy wyjazd za granicę nie uchroni twórcy przed odpowiedzialnością, jeśli jego celem jest zarabianie na widzach w Polsce i budowanie tam zasięgów.

Jak zgłaszać nielegalne treści?

Patostreaming będzie ścigany tak, jak inne przestępstwa internetowe - na przykład rozpowszechnianie materiałów prezentujących seksualne wykorzystanie dzieci. Oznacza to, że zgłoszenia policja będzie przyjmowała zarówno od instytucji i organizacji, jak i osób prywatnych.

Zgłoszeń nielegalnych treści można dokonywać między innymi poprzez stronę dyzurnet.pl - obsługiwaną przez zespół ekspertów NASK. Inną możliwością jest skorzystanie z opcji "Bezpiecznie w sieci" dostępnej na głównej stronie aplikacji mObywatel.

Czym jest patostreaming?

Obowiązująca od niedzieli 23 sierpnia nowelizacja Kodeksu karnego zakłada, że za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa, godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, będzie groziła kara pozbawienia wolności do trzech lat.

Jeżeli wspomniane treści będą przedstawiały osobę poniżej 18. roku życia, kara będzie wyższa - od trzech miesięcy do pięciu lat.

Nazwa "patostream" wzięła się z połączenia słów "patologia" oraz "stream" (ang. strumień). Oznacza nagrywanie i publikowanie albo transmitowanie na żywo materiałów, w których prezentowane są treści wulgarne, obsceniczne, szokujące lub brutalne.

Z opublikowanego jesienią 2025 roku raportu "Nastolatki", autorstwa NASK-PIB, wynika, że w roku poprzedzającym publikację patostreamy oglądał co czwarty nastolatek w Polsce.

Źródło: PAP
Czytaj także: