Akta sprawy trafiły do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Na razie nie jest jeszcze znany termin rozprawy.
Wyrok pierwszej instancji zapadł pod koniec maja przed Sądem Okręgowym w Białymstoku. Kary to od 10 do 11 lat więzienia, grzywny po 30 tys. zł i świadczenia pieniężne po 4 tys. zł na cel społeczny. Od wyroku odwołała się zarówno prokuratura, jak i obrońcy.
Na ich trop wpadli policjanci CBŚP
Podczas procesu w pierwszej instancji prokuratura wnioskowała o kary surowsze - od 15 do 17 lat więzienia, zaś obrona o uniewinnienie od części zarzutów i możliwie łagodne kary łączne.
Na trop działalności narkotykowej w Podlaskiem wpadli policjanci z łódzkiego oddziału CBŚP. Najpierw obserwowali posesję w Orli, a jesienią 2024 roku weszli na nią wraz z policjantami z Bielska Podlaskiego. Podczas przeszukania znaleziono laboratorium metamfetaminy, w którym zabezpieczono 600 litrów narkotyku w formie płynnej. Z takiej ilości - jak oceniła biegła - można byłoby wyprodukować ok. 800 kg metamfetaminy w formie krystalicznej. Według prokuratury była to produkcja na potrzeby jednego z meksykańskich karteli.
Jeden przyznał się do winy
Na gorącym uczynku zatrzymano wtedy trzech Meksykanów, a czwartego po krótkim pościgu. Zarzuty, które im postawiono, dotyczyły kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji znacznej ilości narkotyków. Tylko jeden z oskarżonych przyznał się do winy.
Pozostali kwestionowali zarzuty dotyczące działalności w zorganizowanej grupie przestępczej. Dwaj twierdzili, że zostali zmuszeni do przyjazdu do Polski i pracy w narkotykowym laboratorium.
Sołtys myślał, że w beczkach jest bimber
- Pewna pani z pobliskiej miejscowości chciała się z nimi zaprzyjaźnić, a oni mocno się temu opierali. Trudno powiedzieć, czy to prawda – opowiadał nam Marek Chmielewski, sołtys Orli.
Gdy wszedł (jako tzw. czynnik społeczny) razem z policjantami na teren posesji sądził, że w stojących tam beczkach znajduje się bimber. Potem okazało się, że chodzi o metamfetaminę. Inni mieszkańcy wsi, z którymi rozmawialiśmy mówili nam, że policyjny nalot był ogromny zaskoczeniem, a o tym czy zajmowali się Meksykanie, nikt nie wiedział.
Zatrzymano też czterech Polaków
Kilka tygodni temu zatrzymani zostali kolejni podejrzani.
To czterej Polacy, którzy - według ustaleń śledztwa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku - uczestniczyli m.in. w poszukiwaniu posesji, gdzie później CBŚP zlikwidowało laboratorium metamfetaminy oraz pomagali Meksykanom w zakupie sprzętu i odczynników chemicznych.