- Wiosną 2022 roku, gdy część ukraińskich kierowców wróciła bronić kraju, w niektórych firmach przewozowych stanęło nawet 80 procent ciężarówek. To jedyny naturalny eksperyment, jaki mamy, i pokazuje, że zakłócenia w dostawach, na budowach i w usługach pojawiłyby się w ciągu dni, nie miesięcy - mówi Aleksandra Sojka, starsza analityczka z zespołu gospodarki światowej Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Co, jeśli ten stan by się przedłużył i jak wyglądałby dzień pracy bez pracowników z Ukrainy?
- Gdyby wyjechali, to byłaby dla mnie wielka tragedia. W takiej sytuacji stanęłoby 50 procent taboru, nie byłbym w stanie ich zastąpić, bo nie byłoby kim. Zostawiłbym samochody, bo nie miałby kto jechać - mówi Roman Michalak, współwłaściciel firmy transportowej MichTrans z województwa łódzkiego. Zatrudnia około 80 Ukraińców.