|

Od uzdrawiania salcesonem do zarzutów o pranie pieniędzy. Kim jest ksiądz Michał Olszewski?

Ksiądz Michał Olszewski, 2013 rok
Ksiądz Michał Olszewski, 2013 rok
Źródło: Jacek Bednarczyk / PAP
Uzdrowiciel, egzorcysta, sprytny biznesmen, celebryta, męczennik. Ksiądz Michał Olszewski, którego proces właśnie się rozpoczyna, ma wiele twarzy. Sprawdziliśmy, jak wyglądała droga duchownego od górala mistrza taekwondo do biznesmena oskarżonego o pranie pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej.Artykuł dostępny w subskrypcji

W środę 21 stycznia przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczyna się głośny proces dotyczący afery w Funduszu Sprawiedliwości. Na ławie oskarżonych zasiądzie sześć osób - byli urzędnicy z Ministerstwa Sprawiedliwości oraz ksiądz Michał Olszewski, szef Fundacji Profeto, która w ustawionym konkursie dostała z resortu ponad 66 milionów złotych na budowę imponującego centrum pomocy dla ofiar przestępstw w warszawskim Wilanowie, a miała dostać niemal 100 milionów.

Kim jest główny bohater tej afery?

Uzdrowiciel z gór

"Do podsądeckiej Niskowej przyjeżdża jutro ksiądz Michał Olszewski, sercanin, egzorcysta, znany też z charyzmatu uzdrawiania. Na prowadzone przez niego nabożeństwa o uzdrowienie i uwolnienie od złych duchów przybywają do parafii św. Stanisława Kostki tłumy wiernych z najdalszych zakątków Małopolski (…) Podczas jego nabożeństw dzieją się nierzadko niezwykłe rzeczy - jedni spontanicznie zaczynają śpiewać, inni śmiać się, płakać" - pisała w 2012 roku "Gazeta Krakowska".

Chociaż dopiero od trzech lat był księdzem, a od roku egzorcystą, 30-letni Olszewski miał zadatki na duchownego celebrytę. Nie stronił od mediów, ze szczegółami opisywał mrożące krew w żyłach historie wypędzania demonów. W międzyczasie pisał książki (jest autorem ponad dwudziestu), prowadził bloga, a potem rekolekcje na YouTube.

"Bardzo lubię głosić Słowo Boże. Wierzę, że teraz jest taki czas, że Jezus jest blisko. Trzeba więc głosić Ewangelię bez opamiętania!" - mówił jako świeżo upieczony kapłan w jednej z gazet. Ale niewiele brakowało, żeby księdzem w ogóle nie został.

Czytaj także: