|

"Szogun internetu" i technokrata, który "nie lubi błyszczeć"

Sprawny organizator, tonujący emocje, działa przede wszystkim zakulisowo - mówią o nim partyjni koledzy. Zimny technokrata, "nie porywa tłumów", ale "dowozi" powierzone zadania - słychać z drugiej strony sceny politycznej. Jak Paweł Szefernaker piął się na szczyt, by zostać szefem gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego?Artykuł dostępny w subskrypcji

Druga połowa czerwca 2009 roku, posiedzenie Sejmu.

Na mównicę wchodzi Marcin Mastalerek, wówczas jeszcze nie poseł, a pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Obywatelskiej "Przywracamy ulgi dla studentów" Młodzież akademicka walczy właśnie o 49-procentową ulgę dla uczniów i studentów na przejazdy PKP i PKS w całym kraju (bo w 2001 roku zmniejszono ją do 37 proc.). Pod projektem podpisało się ponad 130 tysięcy osób.

- To sukces wielu młodych ludzi (…). My naprawdę nie wymagamy cudów. Chcemy, żeby pochylono się nad naszym wnioskiem - mówi Mastalerek do parlamentarzystów. Zaczyna od podziękowań dla tych, którzy razem z nim stworzyli inicjatywę. Pierwszego wymienia 22-letniego studenta prawa Pawła Szefernakera, nieznanego opinii publicznej. Zaraz po nim mówi o Błażeju Spychalskim, który w przyszłości będzie rzecznikiem prezydenta Andrzeja Dudy. Mastalerek zostanie szefem gabinetu Prezydenta RP.

Czy to właśnie wtedy symbolicznie zaczęła się podróż Szefernakera do świata polityki? Podróż bez ulg, raczej nie ekspresem i - jak pokazały kolejne lata - z przesiadką z politycznej drugiej klasy do pierwszej?

Od tamtego wystąpienia minęło nieco ponad 16 lat. Szefernaker w tym czasie działał w samorządzie, był liderem partyjnej młodzieżówki, posłem, wiceministrem, dwutygodniowym ministrem, szefem sztabu zwycięskiej kampanii, a teraz zostanie szefem gabinetu prezydenta Karola Nawrockiego.

Pozostało 93% artykułu
Czytaj także: