Jest podejrzany o zabójstwo ojca, na policjantów ruszył z mieczem. 19-latek usłyszał cztery zarzuty
Magdalena Roman z Prokuratury Rejonowej w Trzciance poinformowała, że 19-letni Michał H. usłyszał cztery zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem przy użyciu miecza, usiłowania zabójstwa policjanta, czynnej napaści na drugiego funkcjonariusza oraz kierowania gróźb pozbawienia życia wobec sąsiada.
Podejrzany został przesłuchany i złożył wyjaśnienia. Jako motyw swojego działania wskazał konflikt rodzinny. Prokuratura nie ujawnia na razie szczegółów w tej sprawie. Śledczy zapowiedzieli skierowanie do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie 19-latka.
Pierwszą informację o zdarzeniu otrzymaliśmy na Kontakt24. Do dramatycznych wydarzeń doszło w sobotni wieczór w Trzciance w województwie wielkopolskim. Policjanci wezwani do interwencji domowej zostali zaatakowani przez agresywnego mężczyznę. Funkcjonariusze użyli broni służbowej. Ranny został jeden z policjantów, a napastnik trafił do szpitala.
Jak poinformował nadkomisarz Maciej Święcichowski z zespołu prasowego wielkopolskiej policji, zgłoszenie wpłynęło do funkcjonariuszy przed godziną 20.
- Policjanci udali się na miejsce w związku z interwencją domową. Na ich spotkanie wybiegł mężczyzna, który miał w ręku swego rodzaju miecz, którym zaatakował policjantów. Jeden z policjantów został ranny w rękę. Mimo tego, że policjanci wzywali go do odrzucenia tego przedmiotu, ten człowiek nie reagował na polecenia. W związku z czym obaj policjanci otworzyli ogień i postrzelili tego napastnika. Trafił on do szpitala - powiedział Maciej Święcichowski.
Ciało przed blokiem
Przed blokiem policjanci znaleźli ciało 55-letniego mężczyzny. - To był ojciec tego napastnika. Niestety nie udało się go uratować - poinformował Maciej Święcichowski.
Poszkodowani są w szpitalu
- Jeden z poszkodowanych to funkcjonariusz policji. Odniósł rany cięte lewej dłoni. Na szczęście okazało się, że nie doszło do uszkodzenia istotnych struktur ręki. Rana jest w dobrym stanie i prawidłowo się goi. Policjant pozostaje w stanie dobrym - wyjaśnia Marek Wegner, lekarz dyżurny, z którym rozmawiał reporter TVN24.
- Natomiast drugi mężczyzna, 19-latek, ma dwie rany postrzałowe tułowia. Jedna dotyczy klatki piersiowej, jednak na szczęście nie doszło do penetracji. Jest to rana przelotowa. Druga rana znajduje się w lewym podbrzuszu i również ma charakter przelotowy, ale doszło do złamania oraz oderwania fragmentu talerza kości biodrowej - dodaje lekarz.
Prokurator ujawnia szczegóły
Prokuratura ustaliła wstępny przebieg tragicznych wydarzeń. Jak przekazała Magdalena Roman z Prokuratury Rejonowej w Trzciance, 20-latek miał najpierw zaatakować swojego 55-letniego ojca w mieszkaniu.
- Ranny mężczyzna zdołał wydostać się przed blok, gdzie został zauważony przez sąsiada, który wezwał pogotowie. Gdy na miejsce przybyli policjanci, 55-latek leżał już przed budynkiem i był opatrywany przez ratowników - informuje prokurator.
W tym momencie z klatki schodowej miał wybiec młody mężczyzna. Według wstępnych ustaleń uzbrojony w przedmiot przypominający miecz zaatakował najpierw jednego z funkcjonariuszy i zranił go w rękę. Następnie miał podbiec do ojca i zadać mu kolejne ciosy w okolice głowy i szyi. Nie reagował na wezwania policjantów do odrzucenia broni. Po tym, jak zaatakował leżącego, policjanci oddali strzały. Napastnik upadł na ziemię, a ratownicy podjęli próbę ratowania życia 55-latka. Mimo udzielonej pomocy mężczyzna zmarł wskutek rozległych obrażeń. Na poniedziałek zaplanowano sekcję zwłok ofiary, a także czynności procesowe z udziałem młodego mężczyzny oraz skierowanie do sądu wniosku o jego tymczasowe aresztowanie.
Mieszkańcy bloku są wstrząśnięci
Mieszkańcy bloku są wstrząśnięci wydarzeniami. - Staliśmy akurat z mężem w kuchni przy oknie i rozmawialiśmy. W pewnym momencie mąż powiedział, że coś się dzieje. Widzieliśmy, jak pod blok podjeżdża policja, a chwilę później usłyszeliśmy strzały - mówi jedna z lokatorek.
- Zaskoczenie jest tym większe, że nigdy nie było tu żadnych zatargów ani waśni – mówi sąsiad mężczyzny, który zaatakował policjantów. - Kiedyś, może cztery lata temu, coś działo się pod ich drzwiami, ale obyło się bez interwencji policji - dodaje mieszkający obok mężczyzna.