Prezydent w swoim przemówieniu zwrócił uwagę na zbliżającą się rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. - To dzień naszego triumfu, to dzień naszej radości. Ale dzisiaj chciałbym, żebyśmy się skupili na tych, których pamięć przez dziesiątki lat była tu, na tej ziemi zakazaną, nad ofiarami ludobójstwa w Katyniu, Miednoje, Charkowie i w wielu innych miejscach - mówił Lech Kaczyński.
- Polsce potrzebna jest pamięć o tych, którzy o nią walczyli - podkreślił, zwracając uwagę, że to z walki prowadzonej w różnych formach, zrodziła się wolna Polska. - Odwaga, determinacja, przywiązanie do ojczyzny pozostają w naszym kraju najwyższymi wartościami - mówił prezydent. Zaznaczył, że choć symboliczny akt awansu po przeszło 67 latach może się wydawać bez znaczenia, to tak nie jest. - Niech ów symboliczny akt awansu będzie aktem pamięci - zakończył.
Na Placu Piłsudskiego, na którym odbywają się uroczystości, zgromadzili się członkowie rodzin zamordowanych oficerów, przedstawiciele władz państwowych, ambasadorowie akredytowani w Polsce, harcerze i mieszkańcy Warszawy.
Uroczystościom towarzyszą występy Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego i Chóru Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Ponadto wojsko, żandarmeria wojskowa, policja, straż graniczna i służba więzienna reprezentowane są przez kompanie reprezentacyjne.
Przy Grobie Nieznanego Żołnierza harcerze ułożyli krzyż ze zniczy. Na ekranach ustawionych na placu wyświetlane są zdjęcia zamordowanych oficerów.
W trakcie trwania uroczystości są odczytywane nazwiska ok. 14 tys. awansowanych oficerów, zamordowanych przez NKWD w Katyniu. Wśród nich jest około 8 tys. żołnierzy, ponad 5 tys. funkcjonariuszy Policji Państwowej, 30 funkcjonariuszy Straży Granicznej i ok. 400 funkcjonariuszy Służby Więziennej. Prezydent Lech Kaczyński odczytał nazwiska 32 najstarszych stopniem oficerów i na koniec odczyta 30 najniższych rangą.
Uroczystości zakończą się w sobotę wieczorem.
kaw/prm
Źródło: PAP