Oszukali kilkaset osób "na wnuczka"

 
Szajka dzwoniła do przypadkowych osób znalezionych w książce telefonicznej
Źródło zdj. gł.: sxc.hu
Dwuosobowa szajka, która oszukała kilkaset osób metodą "na wnuczka" i wyłudziła około 100 tysięcy złotych, wpadła w ręce policji. Mężczyzna usłyszał 200 zarzutów, a jego wspólniczka ponad 100. Grozi im 8 lat więzienia.

Jak poinformował Artur Chorąży z zespołu prasowego lubuskiej policji, kobieta i mężczyzna trafili na trzy miesiące do aresztu.

Według śledczych byli oni członkami zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się dokonywaniem oszustw.

Zebrane dowody wskazują, że aresztowany 31-latek stał na czele grupy - usłyszał 200 zarzutów, a jego współpracowniczka (w wieku 37 lat) ponad 100. Oboje są mieszkańcami woj. kujawsko-pomorskiego.

Policjanci przypuszczają, że proceder mógł trwać kilka miesięcy, a sprawcy szukali swoich ofiar w całym kraju.

Oszukiwali "na wnuczka"

Metoda działania podejrzanych była za każdym razem podobna. Wybierali z książki telefonicznej numer przypadkowej osoby, dzwonili do niej i podając się za członka rodziny prosili o pożyczenie pieniędzy lub doładowanie telefonu.

- W przestępczym procederze brały udział jeszcze inne osoby. Sprawa jest rozwojowa. Planowane są dalsze zatrzymania - powiedział Chorąży.

Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gorzowie.

Źródło: PAP

Czytaj także: