Opóźnienie w sprawie Zbigniewa Ziobry? Minister sprawiedliwości tłumaczy

Zbigniew Ziobro
Opóźnienie w sprawie Ziobry? Żurek: wiedziałem o tej sytuacji
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wiedziałem o tej sytuacji - przyznał w czwartek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. W ten sposób komentował doniesienia o dostarczeniu wniosku o ekstradycję Zbigniewa Ziobry stronie amerykańskiej prawie miesiąc po komunikacie prokuratury w tej sprawie.

Prokuratura poinformowała o skierowaniu wniosku o ekstradycję Zbigniewa Ziobry do USA 27 lipca. W mediach pojawiły się doniesienia o opóźnieniu w dostarczeniu dokumentu stronie amerykańskiej. Według RMF wniosek został przekazany dopiero 25 sierpnia, czyli blisko miesiąc po komunikacie prokuratury. 

W czwartek dziennikarze pytali o sprawę ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. - W tego typu sprawach jest zawsze tak, że dokumenty przechodzą jeszcze przez polską dyplomację i czasem możemy posłuchać uwag tych, którzy znają system amerykański, bo nam zależy na tym, żeby ten wniosek był przyjęty przez władze Stanów Zjednoczonych i żeby osiągnął określony skutek - powiedział w trakcie popołudniowej konferencji prasowej.

Żurek: to było przewidziane i zaplanowane

Żurek oświadczył, że wniosek był analizowany pod kątem tego, czy jest poprawnie przetłumaczony i sformułowany. - Tam nic nie zostało zmienione, ale rzeczywiście wiedziałem o tym, że ten wniosek nie poszedł tego samego dnia - tłumaczył. 

- Jestem byłym sędzią i zawsze wolałem przed ogłoszeniem wyroku przeczytać go kilka razy, żeby później nie musieć go prostować. I czasem było tak, że jeszcze sekretariat go oglądał, zanim podpisałem rozstrzygnięcie, więc wydaje mi się, że tutaj pośpiech nie jest konieczny - kontynuował. 

Szef MS podkreślił, że "ważne jest, żeby ten wniosek odniósł określony skutek w przestrzeni prawa amerykańskiego". 

Zapewniał, że dokument "nie leżał" w ambasadzie w Waszyngtonie. - Była stosowana procedura, która później skończyła się nadaniem mu biegu i to było przewidziane i zaplanowane - komentował dalej. Przekonywał, że chodziło o to, aby uniknąć błędów językowych i formalno-prawnych. - Wiedziałem o tej sytuacji. Mogę powiedzieć, że (wniosek) już jest w rękach amerykańskich - dodał.

Źródło: TVN24
Czytaj także: