Urodził się bez nóg i ręki. "Chciałabym, żeby kiedyś mógł sam wstać i iść do szkoły"

TVN24

Oliwierowi i innym podopiecznym Fundacji TVN "Nie jesteś sam" można pomócUwaga TVN
wideo 2/2

Czteroletni Oliwier urodził się bez nóg i jednej ręki. Mimo to jest pogodnym i otwartym dzieckiem. Jego rehabilitacja i protezy finansowane są z pieniędzy wpłacanych między innymi na Fundację TVN "Nie jesteś sam". Materiał "Uwagi" TVN.

Niepełnosprawność dotknęła Oliwiera jeszcze w łonie matki. Chłopiec urodził się bez nóg, jednej ręki, w drugiej nie miał dłoni. Matka Oliwiera dbała o siebie w ciąży. Miała wykonanych aż siedem badań USG, ale żaden z sześciu lekarzy nie zauważył braku kończyn u dziecka. Rodzice nie mieli więc czasu, by oswoić się z tym, że ich dziecko będzie od urodzenia niepełnosprawne. Tym trudniej im było na początku, bo spodziewali się zdrowego chłopca.

- Ciężko jest mi mówić o rzeczach, które się wtedy wydarzyły. To była nowa sytuacja, byłem młodszy. Jestem po prostu bardzo zawiedziony, że lekarze tego nie wykryli, bo może by się wtedy udało coś zrobić. Tego nigdy lekarzom nie wybaczę – przyznaje Kacper Pelon, ojciec Oliwiera.

Prawidłowy rozwój ciąży potwierdziło sześciu lekarzy, którzy wykonywali badania USG, jednak sąd lekarski nie dopatrzył się winy medyków. Rodzice walczą o odszkodowanie w procesie cywilnym, bo pieniądze na rehabilitację i protezy dla Oliwiera były i będą potrzebne jeszcze przez wiele lat. Na razie koncentrują się na rozwoju i wychowaniu Oliwiera oraz jego młodszego brata Antka, który urodził się zdrowy.

- Oliwier według mnie nie jest chory. Jest po prostu niepełnosprawny ruchowo (...) Jest traktowany, według mnie, jak każde inne dziecko (...). Nie chcę go faworyzować przez to, że jest inny i wydaje mi się, że powinien być traktowany tak jak każde inne dziecko – mówi ojciec chłopca.

Kosztowna rehabilitacja

Oliwier ćwiczy od pierwszych miesięcy po urodzeniu. Mimo że chłopiec ma niespełna cztery lata, rehabilitacja odbywa się pięć razy w tygodniu. Koszt ćwiczeń w tym wymiarze to 1500 złotych miesięcznie.

Od roku Oliwier ma nowe protezy nóg, z którymi stopniowo się oswaja i uczy się chodzić. Intensywna rehabilitacja nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie między innymi Fundacji TVN "Nie jesteś sam".

- Bez tych wpłat nie mielibyśmy tylu pieniędzy na kosztowną rehabilitację. Oliwier musi codziennie ćwiczyć (...) Widać postępy. Fundacja odegrała dużą rolę w jego rozwoju – mówi Anna Pelon.

- Według mnie on potrafi zrobić wszystko tak, jak zdrowe dziecko. Może w dłuższym czasie – dodaje Kacper Pelon.

"Bardzo lubi kontakt z dziećmi"

Oliwier od ponad roku chodzi do przedszkola integracyjnego w Zawierciu. Wymaga jedynie pomocy przy korzystaniu z toalety i przemieszczaniu się na większe odległości.

- Oliwier zdaje sobie sprawę, że różni się od dzieci. Jest bardzo chętny, bardzo otwarty, bardzo odważny. Stara się w przedszkolu wykonywać wszystko to, co dzieci. Oczywiście wymaga pomocy w niektórych sytuacjach, ale nie ma w nim niechęci, obawy (...) Bardzo chętnie robi wszystko – mówi Justyna Kowalik, nauczyciel z przedszkola integracyjnego nr 3 w Zawierciu.

- Oliwier bardzo lubi kontakt z dziećmi, wspaniale reaguje. Czasami tylko, kiedy spotyka nowe osoby, dzieci, które przyglądają mu się za długo, zbyt ciekawie to od nich odchodzi. Woli iść do innych lub bawić się samemu - dodaje Anna Pelon.

"Jak ma protezy, nie odróżnia się od innych. To go cieszy"

W ramach przedszkola dziecko ma bezpłatne zajęcia logopedii i integracji sensorycznej. Chociaż chłopiec ma również protezę ręki, chętniej ćwiczy w protezach nóg i na razie na tym koncentrują się jego rehabilitanci.

- Oliwier w grupie rówieśników nie zakłada nóżek, ponieważ zagrażałoby to jego bezpieczeństwu. To jest chwiejne, może ktoś go popchnąć, ktoś musi go asekurować. Samego się go nie zostawi, więc używamy je tylko na zajęciach indywidualnych – mówi Paulina Picheta, nauczycielka przedszkola integracyjnego nr 3.

Gdy ekipa programu "Uwaga" pierwszy raz odwiedziła Oliwiera kilka miesięcy temu, chłopiec bardzo chętnie poruszał się na deskorolce.

- Oliwier tę deskorolkę w swojej podświadomości odstawił na bok. To duża zmiana. Wszystko dzięki protezom. Jak ma protezy, ma spodnie, to nie odróżnia się od innych dzieci. To go bardzo cieszy, to go motywuje i jest bardzo zadowolony ze swoich nóżek – zaznacza Paulina Picheta.

Chodzenie w protezach to na razie duży wysiłek dla czterolatka. Przejście przez korytarz przedszkolny zajmuje Oliwierowi nawet pół godziny.

Potrzebne kolejne protezy

Protezy Oliwiera wykonano w Warszawskich Zakładach Ortopedycznych. Kosztowały 12 tysięcy złotych. Nie wliczono kosztu robocizny, z których zrezygnował zakład, by wspomóc Oliwiera. Protezy sfinansował Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Przez jakiś czas Oliwier może narzekać, ponieważ jest to etap jego wzrostu. W każdej takiej sytuacji powinien się do nas zgłosić. Jesteśmy mu w stanie pomóc – mówi Błażej Laska, zastępca dyrektora działu ortopedii i dodaje: - Kolejne protezy, to około 30 tysięcy złotych za jedną protezę.

"Cieszę się, że syn jest szczęśliwy"

Rodzinę utrzymuje ojciec Oliwiera, który pracuje za granicą jako kierowca i rzadko bywa w domu. Oliwierem i dwuletnim Antosiem zajmuje się matka chłopców, pani Anna.

- Cieszę się, że syn jest szczęśliwy, że nie dostrzega jeszcze swoich - dla innych niedoskonałości - bo dla mnie jest doskonały (...) Chcę, żeby najdłużej był szczęśliwy i zadowolony – mówi Anna Pelon i dodaje: chciałabym, żeby kiedyś mógł sam wstać i iść do szkoły. Wiem, że to jest trudne i niełatwe zadanie, na co składa się wiele ćwiczeń i godzin wysiłku, ale być może pójdzie kiedyś sam.

Największym wydatkiem, na który przygotowują się rodzice Oliwiera są protezy nóg, gdy chłopiec będzie już pełnoletni.

Wspólnie z nami możesz pomóc Oliwierowi oraz innym podopiecznym Fundacji TVN. Wystarczy wysłać SMS na numer 7126 o treści POMAGAM (1,23 zł z VAT) lub przekazać darowiznę online tutaj: fundacja.tvn.pl/wplac-online

Autor: js/adso / Źródło: Uwaga TVN