"Odwołanie nie ma sensu. Będzie, co ma być"

TVN24

Aktualizacja:

Rodzina Macieja Z. nie chce stawać na drodze prokuratorom i podważać ich decyzji o wznowieniu śledztwa w sprawie wypadku sprzed ponad dwóch lat - dowiedział się tvn24.pl. - Ostateczna decyzja co do tego, czy składać zażalenie na decyzję śledczych jeszcze nie zapadła. Ale ja nie widzę w tym najmniejszego sensu. Ta sprawa musi się zakończyć jakimiś decyzjami, bo przecież tak nie można długo żyć - przyznaje w rozmowie z nami Włodzimierz Zientarski.

Przed tygodniem jako pierwsi poinformowaliśmy, że 8 lipca prokuratura zdecydowała o wznowieniu zawieszonego we wrześniu 2008 roku śledztwa w sprawie wypadku, w którym przed ponad dwoma laty zginął dziennikarz ”Super Expressu” Jarosław Zabiega, a Maciej Z. został ciężko ranny. - Decyzja taka była możliwa po otrzymaniu ostatniej opinii biegłych. Uznali oni, że stan zdrowia pana Macieja pozwala na jego przesłuchanie - tłumaczyła nam wtedy Monika Lewandowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

- Postanowienie o wznowieniu śledztwa zostało wysłane 12 lipca. Od jego otrzymania druga strona będzie miała siedem dni na złożenie - jeśli uzna to za zasadne - zażalenia - wyjaśnia Anna Wereszczyńska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, która prowadzi śledztwo. Jak udało nam się dowiedzieć postanowienie nie zostało jeszcze odebrane.

- Maciek jest ze swoją mamą na krótkim urlopie. Ale po moim telefonie dowiedział się już się od niej o decyzji prokuratorów - mówi nam Włodzimierz Zientarski. Ostateczna decyzja w sprawie tego jak - i czy w ogóle - odpowiedzieć na postanowienie ma zapaść po konsultacji z adwokatem.

”Tak nie można długo żyć”

Ojciec Macieja przyznaje jednak, że nie wyobraża sobie by ktokolwiek z rodziny ”starał się cokolwiek odwlec”.

- To nie miałoby najmniejszego sensu. Nie interesuje nas wchodzenie w jakiekolwiek konflikty z prokuraturą - zaznacza. - Trzeba, żeby to się wreszcie skończyło jakimiś decyzjami, bo przecież tak nie można długo żyć. To jest bezsens - dodaje.

Pomimo tego, że Maciej Z. nie doszedł po wypadku do pełnej sprawności, jego ojciec nie kwestionuje decyzji śledczych, którzy w rozmowie z nami podkreślali już przed tygodniem, że po wznowieniu śledztwa jednym z ich pierwszych kroków będzie przesłuchanie byłego dziennikarza motoryzacyjnego. Niemal pewne jest jednak, że nie nastąpi to - wbrew wcześniejszym informacjom PAP - w tym miesiącu. - Jeżeli prokuratura chce przesłuchania, to wierzę, że wie co robi. Tylko tyle - kończy Włodzimierz Zientarski.

Za szybki, zabity

Ostatnie badania z udziałem m.in. psychiatry i neurologa Maciej Z. przeszedł w kwietniu tego roku. Prokuratura poznała ich opinię przed kilkoma tygodniami i niemal natychmiast zdecydowała o wznowieniu śledztwa. Wcześniej nie miało to sensu, bo wyniki poprzednich badań nie pozwalały na udział dziennikarza w postępowaniu.

Do wypadku czerwonego ferrari 360 modena, za którego kierownicą miał siedzieć według prokuratorów najpewniej właśnie Z., doszło 27 lutego 2008 roku. Auto wypadło z drogi i z dużą prędkością uderzyło w betonowy filar estakady na ulicy Puławskiej w Warszawie. Zabiega zginął na miejscu. Z. przeżył cudem. Przeszedł kilka poważnych operacji, przez ponad miesiąc był w śpiączce.

ŁOs/tr

Źródło: tvn24.pl