Nowy wariant koronawirusa omikron. Paweł Grzesiowski: skumulował bardzo dużą liczbę zmian genetycznych

W środę (10 listopada) Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 18 550 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2
"Ten wariant ma pewną cechę, której poprzednie już odkryte nie mają"
Źródło: TVN24

O nowym wariancie koronawirusa omikron mówił w TVN24 ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19 doktor Paweł Grzesiowski. - Reakcja jest tak nerwowa, ponieważ jeżeli ten wariant byłby jeszcze bardziej zakaźny niż delta i jeszcze bardziej odporny na szczepienia, to możemy stracić część sukcesu, który już osiągnęliśmy, czyli jednak wyraźnej redukcji liczby zgonów dzięki szczepieniom - powiedział. Specjalista mikrobiologii lekarskiej doktor nauk medycznych Joanna Jursa-Kulesza mówiła, że "w tym wirusie doszło do ponad 50 mutacji, w tym 30 mutacji dotyczy samego białka kolca".

Nowy wariant koronawirusa B.1.1529, który otrzymał nazwę omikron, został wykryty w Botswanie. Trzy dni później potwierdzono jego obecność w organizmie pacjenta w RPA. Został także zidentyfikowany u 36-latka, który 13 listopada wrócił z Afryki Południowej do Hongkongu.

Po wykryciu nowego, bardziej zaraźliwego wariantu koronawirusa na południu Afryki na zawieszenie połączeń lotniczych z tego regionu zdecydowały się między innymi Wielka Brytania, Czechy, Austria i Holandia.

Doktor Paweł Grzesiowski powiedział we "Wstajesz i weekend" w TVN24, że to "nic zaskakującego, że pojawiają się nowe warianty". - Ten wariant ma pewną cechę, której poprzednie już odkryte nie mają, mianowicie skumulował bardzo dużą liczbę zmian genetycznych, ponieważ prawdopodobnie miał szansę przez kilka miesięcy atakować jednego człowieka i w jego organizmie, z osłabioną odpornością, wyprodukował tyle nowych wariantów, że dopracował się takiej wersji - mówił ekspert.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Grzesiowski o nowym wariancie: możemy stracić część sukcesu

Powiedział, że "świat zareagował dosyć panicznie", ponieważ "ten wariant ma tyle różnych zmian genetycznych, że może okazać się niebezpieczny zarówno w kontekście większej zakaźności jak i odporności na szczepionki".

- Reakcja jest tak nerwowa, ponieważ, jeżeli ten wariant byłby jeszcze bardziej zakaźny niż delta i jeszcze bardziej odporny na szczepienia, to możemy stracić część sukcesu, który już osiągnęliśmy, czyli jednak wyraźnej redukcji liczby zgonów dzięki szczepieniom - wyjaśnił.

- Gdybyśmy stracili jakąś część odporności poszczepiennej w wyniku tego nowego wariantu, byłoby to bardzo niedobrym sygnałem i dlatego już w tej chwili dwóch największych producentów, a więc Moderna i Pfizer opublikowało oświadczenia, że w ciągu trzech miesięcy są w stanie zmienić skład szczepionki, dostosowując go do nowego wariantu - mówił w TVN24 Grzesiowski.

Jursa-Kulesza: w tym wirusie doszło do ponad 50 mutacji

Doktor nauk medycznych Joanna Jursa-Kulesza z Samodzielnej Pracowni Mikrobiologii Lekarskiej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie mówiła w TVN24, że "nowy wariant jest olbrzymim wyzwaniem, dlatego, że stanowi duży problem dla odporności populacyjnej". - Już wiemy na dzień dzisiejszy, że szczepionka w stosunku do osób zakażonych takim wariantem czy w ogóle w stosunku do tego wariantu jest o 30 procent mniej efektywna - dodała.

- Nie wiemy, w jakim kierunku pójdzie ten wirus, czy rzeczywiście będzie zdolny do tak pandemicznej transmisji jak wirus delta, ale wiem jedno, że w tym wirusie doszło do ponad 50 mutacji, w tym 30 mutacji dotyczy samego białka kolca - mówiła Jursa-Kulesza.

Dodała, że "to może wpłynąć na zakaźność i zjadliwość tego wirusa, dlatego, że przeciwko tym białkom właśnie się szczepimy". - Jeżeli doszło do zmiany konformacji takiego białka, nasze przeciwciała nie będę pasowały jak kluczyk do zamka - zaznaczyła.

pani dr
Dr. Joanna Jursa-Kulesza o nowym wariancie koronawirusa
Źródło: TVN24

- Teraz jest pytanie, czy należy już zastanawiać się nad modyfikacją szczepionek. Trzeba na pewno pilnie przyglądać się temu wariantowi, bo będzie on na pewno stanowił duże zagrożenie dla zdrowia publicznego - powiedziała Jursa-Kulesza.

Czytaj także: