Prezydent Karol Nawrocki zdecydował się ograniczyć program swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu prezydentów Grupy Wyszehradzkiej w Ostrzyhomiu - poinformował w niedzielę szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Zaznaczył, że stało się tak w związku ze zrealizowaną przez premiera Węgier Viktora Orbana wizytą w Moskwie i jej kontekstem. Węgierski premier spotkał się w piątek w Moskwie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
OGLĄDAJ WSZYSTKIE ODCINKI PROGRAMU "W KULUARACH" W TVN24+
Trzy scenariusze
Za kulisy tej decyzji zajrzała dziennikarka "Faktów" TVN Arleta Zalewska.
- Ta decyzja nie zapadła od razu. Były narady, były spotkania prezydenta z jego najbliższymi doradcami i współpracownikami. Na początku leżały na stole trzy scenariusze - mówiła w programie "W kuluarach" w TVN24.
Pierwszy:
Nic się nie zmienia, trochę to bagatelizujmy, wiadomo, że Orban lata na Kreml, spotyka się z prezydentem Putinem.
Drugi scenariusz był taki:
Odwołujemy wizytę całkowicie, czyli mówiąc krótko: Karol Nawrocki w ogóle nie leci do Budapesztu.
Wygrała opcja trzecia, "kompromisowa", czyli:
Prezydent weźmie udział w spotkaniu prezydentów, ale na drugi dzień już nie zostaje i nie spotka się ani z prezydentem Węgier osobno, ani z premierem Orbanem.
Zalewska dopytywała za politycznymi kulisami, skąd taka decyzja. - Usłyszałam, że Orban nie dał wyboru Karolowi Nawrockiemu - powiedziała dziennikarka.
Podkreśliła, że spotkanie Orbana z Putinem dotyczyło gazu, energetyki i oczywiście wojny w Ukrainie.
- Dzisiaj jesteśmy w kluczowym momencie, jeśli chodzi o rozmowy pokojowe - zwróciła uwagę i dodała, że "w obecnej sytuacji, takie zdjęcie Karola Nawrockiego z Orbanem byłoby bardzo trudne do wytłumaczenia".
"To dość przełomowe"
W ocenie Piotra Kraśko to "dość przełomowe w historii polskiej prawicy". Dziennikarz zwrócił uwagę, że "przez wszystkie lata, nawet kiedy trwała już wojna w Ukrainie, nigdy PiS nie wypierał się relacji z Viktorem Orbanem".
Przywołał pamiętne słowa Jarosława Kaczyńskiego, że "będziemy mieli Budapeszt w Warszawie", które - jak stwierdził - "wciąż gdzieś są w głowach polityków" PiS.
- Nigdy Andrzej Duda nie wycofał się z jakiegoś rodzaju poparcia, a przynajmniej akceptacji, dla Viktora Orbana. To się nie zdarzało po prawej stronie polskiej sceny politycznej, żeby jeden z jej liderów powiedział: nie, to jest o krok za daleko - stwierdził Kraśko, podkreślając, że nie było to przecież pierwsze spotkanie Orbana z Putinem.
Autorka/Autor: momo/tok
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Leszek Szymański