ABW wszczęła postępowanie wobec Banasia. Co z dostępem szefa NIK do tajemnic?

Polska

Postępowanie ABW wobec prezesa NIKtvn24
wideo 2/35

Rozpoczęte przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego "postępowanie sprawdzające dotyczące prezesa NIK Mariana Banasia" wbrew pojawiającym się informacjom tylko w niewielkim stopniu ograniczy mu dostęp do tajemnic państwa – wynika z informacji tvn24.pl. Banaś bez przeszkód nadal będzie mógł się zapoznawać z dokumentami o klauzuli "tajne".

O rozpoczęciu w poniedziałek przez ABW "postępowania sprawdzającego dotyczącego prezesa NIK Mariana Banasia" poinformował wczoraj oficjalnie rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Tajne/poufne

Zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych już rozpoczęcie procedury kontrolnej powoduje zawieszenie certyfikatu dostępu do dokumentów tajnych, czyli wyłącza osobę kontrolowaną z dostępu do kancelarii tajnej.

"Bez tego poświadczenia nie mógłby wykonywać swoich obowiązków – wiele kontroli NIK obejmuje materiały o różnym stopniu tajności" – brzmi fragment artykułu "Rzeczpospolitej", która jako jedna z pierwszych redakcji napisała o rozpoczęciu kontroli.

Radio RMF poinformowało: "Marian Banaś bez dostępu do tajemnic. To efekt wszczęcia postępowania sprawdzającego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, dotyczącego jego poświadczenia bezpieczeństwa do informacji niejawnych".

Jednak według kilku rozmówców tvn24.pl prezes NIK nie straci dostępu do tajemnic, działanie ABW nie utrudni mu również codziennej pracy.

- Chodzi o artykuł 34 ustęp 10 ustawy o ochronie informacji niejawnych. Wymienia on katalog osób, wobec których ABW nie przeprowadza postępowania sprawdzającego. W punkcie pierwszym jest wymieniony Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, a w punkcie 7 Prezes Najwyższej Izby Kontroli. To oznacza, że Prezes NIK na mocy ustawy ma gwarantowany dostęp do tajemnic o klauzuli tajne – mówi nam ekspert od ustawy o informacjach niejawnych, który pracuje w służbach specjalnych.

Dostęp na mocy ustawy

Taką samą wykładnię przepisów potwierdzał zastępca koordynatora służb specjalnych i sekretarz stanu w resorcie spraw wewnętrznych Maciej Wąsik. W swoim wpisie, który opublikował 21 października o godzinie 22.10 na Twitterze, napisał: "Szef NIK ma z ustawy dostęp. Taj jak każdy sędzie" (pisownia oryginalna).

Sprawdziliśmy również, jak było w przypadku byłego prezesa NIK, czyli Krzysztofa Kwiatkowskiego. Jako prezes NIK przechodził wyłącznie procedurę dopuszczenia do tajemnicy "ściśle tajne" oraz tajemnic NATO i Unii Europejskiej – bo z mocy ustawy miał gwarantowany dostęp do dokumentów z kolejnymi stopniami klauzul: zastrzeżone, poufne, tajne.

To oznacza, że wszczęcie postępowania kontrolnego ABW odbierze prezesowi NIK wyłącznie dostęp do dokumentów o klauzuli ściśle tajne oraz tajnych dokumentów NATO i Unii Europejskiej.

- Może kilka razy w roku do kancelarii tajnej NIK spływają dokumenty o klauzuli ściśle tajne. To promil wszystkich i brak do nich dostępu w praktyce w niczym w pracy nie przeszkodzi prezesowi – mówi nam wieloletni pracownik NIK, prosząc o zachowanie anonimowości.

Ustawa o ochronie informacji niejawnych wskazuje, że "ściśle tajne" mogą być wyłącznie dokumenty, "których nieuprawnione ujawnienie spowoduje wyjątkowo poważną szkodę dla Rzeczpospolitej Polskiej".

Nawet w samych służbach specjalnych tylko niewielka część dokumentów otrzymuje taką klauzulę - głównie takie, które identyfikują funkcjonariuszy działających pod przykryciem lub współpracowników służb i policji.

Pozorne działania szefa ABW?

W ocenie Marka Biernackiego, byłego koordynatora służb specjalnych i aktualnego członka komisji do spraw służb, działania ABW to "pozorna działalność".

- Obawiam się, że szef ABW gwałtownie szuka sposobu, by stworzyć wrażenie, że działa. Tyle że te pozory nie zasłonią odpowiedzialności profesora Piotra Pogonowskiego za dopuszczenie do tajemnic Mariana Banasia jako wiceministra finansów nadzorującego całe służby skarbowe – mówi Biernacki.

Marian Banaś był pierwszym wiceministrem powołanym do rządu premier Beaty Szydło, po wygranych wyborach przez PiS w 2015 roku. W resorcie finansów zajął się tworzeniem Krajowej Administracji Skarbowej, w której zintegrowano oddzielne dotąd piony skarbowe i celników, a także wywiadu skarbowego. Banaś nadzorował także działania operacyjne służb fiskusa i musiał otrzymać certyfikat gwarantujący mu dostęp do najwyższej klauzuli – czyli przechodził on rozszerzone postępowanie sprawdzające prowadzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Tymczasem już wtedy Marian Banaś był właścicielem kamienicy w Krakowie, w której – co ujawnił dopiero reportaż "Superwizjera" – hotel z pokojami na godziny prowadziły osoby powiązane z krakowskim światem przestępczym.

Chaos w kontrwywiadzie

Ale Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego mogła również później wszcząć postępowanie kontrolne, czyli zawiesić dostęp do tajemnic Marianowi Banasiowi. Chodzi o kontrolę oświadczeń majątkowych, którą Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadziło od kwietnia tego roku. Tymczasem Marian Banaś został powołany na stanowisko ministra finansów dopiero 4 czerwca 2019 roku – gdy kontrola CBA była już zaawansowana.

Ostatecznie kontrola oświadczeń majątkowych zakończyła się dopiero w ubiegłym tygodniu zawiadomieniem do prokuratury: Marian Banaś miał fałszywie wypełniać swoje oświadczenia, dysponować też dochodami z nieujawnionych źródeł.

Według portalu internetowego "o służbach" przyznanie certyfikatu wiceministrowi Banasiowi było przyczyną kuriozalnej sytuacji w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W ostatnich dniach października szef służby miał zdecydować o odwołaniu dyrektora departamentu ochrony informacji niejawnych wraz z jego dwoma zastępcami.

- Spakowali się, pożegnali z ludźmi i wszyscy myśleli, że to ich koniec. Tyle że tego samego dnia przyszła kolejna decyzja (szefa ABW - red.) o odwołaniu jego poprzedniego rozkazu – brzmi fragment materiału opublikowanego na tym portalu.

Taką wersję potwierdzają również źródła tvn24.pl. – Może to oznaczać wyłącznie jedno. Nie dyrektorzy zlekceważyli wątpliwości dotyczące wiceministra Mariana Banasia. Oni wykonali swoją pracę, zgromadzili informacje do teczki, a ktoś stojący wyżej w służbie uznał, że Marian Banaś jest godzien zaufania – komentuje oficer, który prosi o zachowanie jego danych w tajemnicy.

Autor: Robert Zieliński (Robert_zielinski@tvn.pl) / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: