Sikorski: Mejza tango down. Szef komisji regulaminowej: granica została przekroczona bardzo dawno temu

Łukasz Mejza
Jarosław Urbaniak: Łukasz Mejza to irytujący człowiek
Źródło: TVN24
Poseł Łukasz Mejza został usunięty z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Przewodniczący komisji regulaminowej Jarosław Urbaniak, poseł KO, uważa, że postępowanie Mejzy przynosi ujmę nie tylko PiS-owi, ale całemu Sejmowi. Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski skomentował to krótko: Mejza tango down.

Jak przekazał w środę rzecznik prasowy PiS Rafał Bochenek, decyzja o wykluczeniu Mejzy z klubu parlamentarnego PiS zapadła "po rozmowie z kierownictwem partii i klubu". "Jednocześnie informujemy, iż członkiem partii nigdy nie był" - zaznaczył rzecznik PiS we wpisie na X. 

Sam Mejza oświadczył w serwisie X, że to on podjął decyzję o wystąpieniu z klubu PiS "w poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz patriotyczny".

- Górnolotne słowa, ale prawdy w tym wszystkim - jak zwykle w PiS-ie - nie za wiele. Jedna strona mówi swoje, druga swoje, a że to sprzeczne, to ciemny lud musi to kupić, jak mawiał klasyk PiS-owski - skomentował przewodniczący sejmowej komisji regulaminowej, spraw poselskich i immunitetowych Jarosław Urbaniak, członek klubu i partii Koalicji Obywatelskiej.

Urbaniak: Polska na ustach, z drugiej strony drobne cwaniactwo

Jako szef komisji regulaminowej poseł Urbaniak nie miał żadnych ciepłych słów na temat posła Mejzy. Jego zdaniem postępowanie Mejzy szkodzi wizerunkowi całego Sejmu, a dopiero w drugiej kolejności PiS-owi.

- Irytujący. Przede wszystkim irytujący, bo to są tak zawsze górnolotne słowa. Polska na ustach bez przerwy, wielka Polska, obóz patriotyczny - to są nadużywane przez posła Mejzę słowa. A z drugiej strony takie drobne cwaniactwo - tłumaczył poseł KO.

Jarosław Urbaniak zwrócił uwagę na notoryczne nieodbieranie korespondencji przez Łukasza Mejzę i jego niekończące się wymówki w tej sprawie. Komisja regulaminowa nie raz bowiem zajmowała się sprawą jego immunitetu. W marcu Mejza zrzekł się go w dwóch sprawach dotyczących przekroczenia przez niego dopuszczalnej prędkości na drodze.

Mandaty i oszustwa Mejzy

Poseł KO przyznał, że nie wie, co ostatecznie skłoniło władze PiS do wyrzucenia Mejzy z klubu. - Ta moja granica wytrzymałości została przekroczona bardzo dawno temu. I naprawdę, te irytujące i wkurzające wszystkich mandaty drogowe. Te 160-ileś punktów, kilkukrotne odebranie prawa jazdy - wymieniał. Przypomniał też inną, poważniejszą aferę Łukasza Mejzy.

- To jest nic przy tej procedurze, którą znamy sprzed lat, czyli oferowanie cudownych metod leczniczych dla śmiertelnie chorych dzieci i naciąganie ich rodziców na te procedury pseudomedyczne - ocenił Urbaniak.

Chodzi o sprawę opisaną w 2021 roku przez Wirtualną Polskę, kiedy Łukasz Mejza był wiceministrem sportu. Mejza w 2020 roku był jednym z założycieli spółki Vinci NeoClinic, która oferowała niepotwierdzone naukowo metody leczenia wielu chorób komórkami macierzystymi. On sam później bronił się tym, że firma była "biurem turystyki medycznej", a sama żadnego leczenia nie przeprowadzała. Dziennikarze opisali jednak, jak pracownicy tej firmy próbowali naciągać zdesperowane osoby.

Radosław Sikorski: Mejza tango down

Wyrzucenie czy też odejście Mejzy z klubu PiS skomentował również minister spraw zagranicznych.

"Wykrakałem. Mejza tango down. Ciekawe, kto następny" - napisał Radosław Sikorski w serwisie X. Jeszcze we wtorek w innym swoim wpisie komentował, że prezes PiS Jarosław Kaczyński "wypiera się Orbana, Zondacrypto i TV Republika. Jeszcze trochę, a wyprze się Macierewicza, Ziobry, Mejzy, Morawieckiego i prezydenta Trumpa!".

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: