Kto wymyślił #KolejNaEwę? Rzecznik rządu: na pewno nie ja, nie byłem jeszcze ministrem

Polska

tvn24Cezary Tomczyk był gościem "Jeden na jeden"

- Każde hasło można wyśmiać, jakiekolwiek ono by było. Ja jestem z tego hasła bardzo dumny, bo ono jest prawdziwe - powiedział w "Jeden na jeden" w TVN24 o nowym haśle PO #KolejNaEwę rzecznik rządu Cezary Tomczyk. Część internautów skomentowała je jako zapowiedź kolejnej porażki rządzącej partii.

Ewa Kopacz wyruszyła w sobotę w podróż po Polsce pociągiem. Dla wsparcia akcji w internecie Platforma Obywatelska wymyśliła hashtag #KolejNaEwę. Niektórzy internauci zinterpretowali jednak hasło inaczej: uznali, że po porażce wyborczej prezydenta Bronisława Komorowskiego teraz przyszła kolej na przegraną premier Ewy Kopacz.

- Kto wymyślił #KolejNaEwę? - pytał prowadzący program "Jeden na jeden" Bogdan Rymanowski. - Na pewno nie ja, nie byłem jeszcze wtedy ministrem - szybko zareagował Tomczyk. Potem jednak pośpieszył z oceną, że hasło jest "świetne".

- Każde hasło można wyśmiać, jakiekolwiek ono by było. Ja jestem z tego hasła bardzo dumny, bo ono jest prawdziwe, łączy naszą kolej z panią premier, która spotyka się z ludźmi. Byłem wczoraj świadkiem bardzo miłych historii i rozmów o tym, jak ma wyglądać nasz program i nasz kraj - mówił rzecznik rządu.

Wyjaśnił, że jeśli do jakiegoś miasta premier Kopacz nie będzie w stanie dojechać koleją, to przesiądzie się do autobusu.

Referendum z dodatkowymi pytaniami?

Tomczyk był pytany także o propozycję zgłoszoną przez kandydatkę PiS na premiera Beatę Szydło, aby do wrześniowego referendum dorzucić kolejne pytania. - Dla mnie zapowiedzi Beaty Szydło to jest sztuczka. Ona polega na tym, że mamy referendum 6 września w takiej formie. (…) Dla nas to jest ucieczka. Oni (PiS - red.)nie chcą odpowiedzieć na te pytania, które zostały zgłoszone - zarzucał.

- Jeśli pojawi się oficjalny wniosek ws. dodatkowych pytań, odniesiemy się do niego - zapewnił Tomczyk.

"Zapowiedzi Beaty Szydło w sprawie referendum to sztuczka"tvn24

Problemy Grecji

Grecki rząd na tydzień zamknął banki i wprowadził kontrolę przepływu kapitału. Dziś po południu mają wznowić działanie bankomaty - ale dzienny limit wyniesie 60 euro na osobę. Rzecznik rządu uspokajał, że nie odbije się to na naszym systemie bankowym.

- My na szczęście mamy bardzo stabilny system bankowy, dba o to Komisja Nadzoru Finansowego. Te obrazki, które widzimy w Grecji są niepokojące, te kolejki do bankomatów, zamknięcie banków, to duży problem. To wynika z tego, że populiści w Grecji doszli do władzy, obiecali ludziom wszystko, a teraz się okazuje że nie da się tego spełnić - skomentował. - Nie możemy pompować pieniędzy w Grecję, jeżeli ona się nie chce reformować - ocenił.

"W Grecji do władzy doszli populiści, obiecali wszystko, teraz nie mogą tego dotrzymać"tvn24

Autor: kło//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24 / twitter